United Rugby Championship
W finale URC zobaczyliśmy kolejne już w fazie play-off starcie dwóch półkul i zarazem rewanż za ubiegłoroczny pojedynek o mistrzostwo.
Leinster – Bulls 36:7. I podobnie jak przed rokiem zwycięsko wyszli z niego Irlandczycy, których dopingowało blisko 40 tys. widzów na Croke Park (liczba spora, ale ten stadion pomieści dwukrotnie więcej fanów). Już po półgodzinie prowadzili 22:0, a na początku drugiej połowy po przyłożeniu Sama Prendergasta, ich przewaga wzrosła do 29 punktów. Spora w tym rola samych Bulls, którzy nieraz oddawali piłkę za darmo (a Dublińczycy takie prezenty bezlitośnie wykorzystywali) i dwukrotnie zostawali na 10 minut w osłabieniu po zbiciach piłki do przodu. Prendergast powoli odzyskuje zaufanie kibiców coraz lepszymi występami (w tym zdobył nagrodę dla najlepszego zawodnika – nie tylko przyłożył i skutecznie kopał, ale też uratował drużynę przed stratą pięciu punktów). Tak jak na tle Prendergasta zawiódł Handré Pollard, tak i na tle Jamisona Gibsona-Parka niezwykle blado wypadł uznany wcześniej najlepszym graczem ligowym z RPA w tym sezonie Embrose Papier. Ceną wygranej Dublińczyków jest kontuzja z samego początku spotkania kapitana drużyny, Caelana Dorisa, która eliminuje go z wyjazdu reprezentacji na południową półkulę. Dla Leinsteru to dziesiąty tytuł mistrzowski w URC.
Prem
W Anglii po tytuł sięgnęła drużyna, która zrobiła to trzeci raz w historii.
Northampton Saints – Exeter Chiefs 26:17. Saints byli faworytem tego spotkania, ale wygrana przeciwko podbudowanym półfinałowych triumfem Chiefs nie przyszła gospodarzom łatwo. Co prawda już w pierwszym ataku gospodarze zapunktowali, ale Exeterczycy wkrótce odpowiedzieli. Podobnie było w końcówce pierwszej połowy i tylko braku skuteczności gości z podwyższeń Saints zawdzięczali prowadzenie 14:10. Po przerwie je stracili – żółtą kartkę zobaczył Josh Kemeny, Chiefs wykorzystali liczebną przewagę i zdobyli przyłożenie, zrobiło się 14:17. Jednak nie poszli za ciosem, a zamiast tego sami stracili zawodnika z żółtą kartką. Końcówka należała już do gospodarzy, których boiskowa przewaga została przekuta na zwycięstwo – zadecydowały o nim 2 przyłożenia, które zdobył George Hendy (który także przed dwoma laty odegrał ważną rolę w końcówce meczu o mistrzostwo). Tym razem zawiodła znakomita w całym meczu obrona gości. Mogą oni też żałować przegrywanych autów. Graczem meczu wybrano Henry’ego Pollocka, imponowali też Alex Coles, Tommy Freeman czy Fin Smith (choć kilka razy spudłował z podstawki). Świetny mecz, znakomite widowisko, ponad 80 tys. widzów na Twickenham – imponujące zwieńczenie sezonu w angielskiej lidze. Northampton powrócił na najwyższy stopień podium po rocznej przerwie.
Super Rugby Pacific
Decydujący mecz rozegrano także w czołowych rozgrywkach na antypodach.
Hurricanes – Chiefs 60:5. I chyba nie takiego widowiska się spodziewaliśmy. Owszem, kibice z Wellingtonu musieli być zadowoleni – ich drużyna po 10 latach wróciła do finału ligi i po 10 latach znowu go zwyciężyła, ale spotkanie było absolutnie jednostronne. Aż 9 przyłożeń gospodarzy, prowadzenie do przerwy 29:0, a na kilka minut przed końcem aż 53:0. Święto na trybunach zaczęło się na długo przed końcowym gwizdkiem. Chiefs stać było tylko na honorowe przyłożenie w końcówce meczu, ale swój czwarty finał z rzędu skończyło porażką i to najbardziej upokarzającą ze wszystkich. Fehi Fineanganofo zdobył swoje rekordowe 17. przyłożenie w sezonie, a dzięki dwóm piątkom zrównał się z nim jego kolega z drugiego skrzydła Josh Moorby. Ruben Love zapisał na swoje konto 25 punktów i zdecydowanie przyćmił katastrofalnego zwłaszcza w pierwszej połowie Damiana McKenziego.
A jeszcze przed finałem rozdano nagrody dla najlepszych zawodników sezonu. Tę najważniejszą dostał środkowy Chiefs, Quinn Tupaea (ciekawostka – tyle samo punktów zebrał inny środkowy, z Highlanders, Timoci Tavatavanawai), podczas gdy odkryciem roku został zawodnik Waratahs, Sid Harvey. W najlepszej piętnastce turnieju mamy po trzech zawodników Highlanders i Reds, po dwóch z Chiefs i Western Force, po jednym z Hurriacanes (a to przecież najlepsza drużyna fazy ligowej), Blues, Crusaders, Brumbies i Waratahs. Co ciekawe, obaj łącznicy pochodzą z ekip australijskich (Ryan Lonergan i Ben Donaldson). Nieco zaskoczył brak Fineanganofo.
Super Rugby Americas
Dogos XV - Pampas 17:26. W Super Rugby Americas po pierwszy tytuł mistrzowski sięgnęła ekipa Pampas z Buenos Aires (wcześniej, w inauguracyjnym sezonie tej ligi, wygrali ją raz Jaguares). W meczu w Córdobie Pampas zrewanżowali się za porażkę z finału sprzed dwóch lat miejscowym Dogos XV i pokonali ich 26:17. Była to dopiero druga w historii ich wygrana w starciu z tym przeciwnikiem. Swoją droga, ze słów prezesa federacji chilijskiej wynika, że w przyszłym roku możemy mieć w lidze drugą franczyzę z tego kraju (a dalekosiężnym celem są aż cztery drużyny chilijskie).
Grzegorz Bednarczyk
Więcej informacji o rugby w kraju i na świecie przeczytasz na moim blogu „W szponach rugby” [kliknij]