Top 14
W przerwie Pucharu Sześciu Narodów rozegrano osiemnastą kolejkę Top 14, jednak mimo braku meczu reprezentacji, francuscy kadrowicze w większości odpoczywali.
- Section Paloise – Union Bordeaux-Bègles 39:17. W niedzielny wieczór zmierzyły się dwie ekipy z ligowego podium, a stawką było utrzymanie się na tym poziomie i miejsce za plecami Tuluzy. Co prawda obie pozbawione reprezentantów kraju (w większym stopniu bolało to gości, ale mimo to w ich drużynie pozostało sporo gwiazd – przyłożenia zdobywali m.in. Cameron Woki po akcji z udziałem Damiana Penauda i Maxime’a Lucu dla gości czy Aaron Grandinier-Nkanang dla gospodarzy), ale emocji nie zabrakło. Choć pierwsze przyłożenie gości anulowało TMO, to oni zaliczyli pierwszą siedmiopunktową akcję w meczu, ale gospodarze przed przeerwą wyszli na prowadzenie 17:12. Po przerwie Bordeaux doprowadziło do remisu, a jeszcze na 20 minut przed końcem Pau prowadziło tylko trzema oczkami. Jednak końcówka należała już wyłącznie do gospodarzy – Béarneńczycy zaliczyli w ostatniej kwarcie meczu trzy przyłożenia zapewniając sobie wygraną. Do końca walczyli o kolejne przyłożenie, aby zdobyć także bonus ofensywny – w efekcie po syrenie to goście wyekspediowali piłkę za boisko, nie walcząc już o poprawę kiepskiego dla nich wyniku.
- Poza tym:
• ASM Clermont – Aviron Bayonnais 38:15 (pewne i na dodatek bonusowe zwycięstwo ekipy spod znaku Michelina, którą znakomicie poprowadził łącznik ataku Harry Plummer, zdobywca 18 punktów);
• Lyon OU – RC Toulonnais 13:13 (deszcze nie pomagał, kiepściutka była zwłaszcza pierwsza połowa zakończona wynikiem 0:3; na koniec trzeci w tym sezonie ligi remis; u gości debiut 19-letniego Gruzina Michaila Szioszwiliego – i to bardzo chwalony);
• Montpellier Hérault – Racing 92 41:17 (wygrana Montpellier, które ofensywny punkt bonusowy zapewniło sobie w ostatniej akcji; jak zwykle skuteczny Domingo Miotti, który z podstawki uzbierał 19 punktów);
• Stade Français – USA Perpignan 42:21 (pewna wygrana Paryżan, którzy prowadzili 28:0 po pierwszej połowie, w której całkowicie zdominowali rywali; po przerwie obraz gry się zmienił, Katalończycy zaczęli punktować, ale gospodarze obronili swój bonus ofensywny);
• Stade Toulousain – US Montauban 68:13 (brak reprezentantów kraju w składzie mistrzów Francji nie pomógł beniaminkowi – Tuluzańczycy zdobyli 10 przyłożeń);
• Castres Olympique – Stade Rochelais 26:31 (wyjątkowa okazja dla gospodarzy, świętujących przy tej okazji 120-lecie klubu, popsuta przez Roszelczyków, którzy po trzech porażkach z rzędu wreszcie wygrali; utrapieniem Castres były żółte kartki, po których zespół grał nawet przez kilka minut w trzynastkę)
- Tuluza powiększyła swoją przewagę nad drugim Pau o kolejne oczko – dzieli je już dystans 12 punktów. Potknięcie Bordeaux do awansu do czołowej trójki wykorzystało Montpellier. Z czołowej szóstki wypadł Racing 92, zastąpiony przez drugą paryską drużynę, Stade Français. Na dole tabeli bez zmian.
- W 22. kolejce Pro D2 mieliśmy mecz na szczycie ligowej tabeli, w którym lider z Vannes podejmował nieoczekiwanego wicelidera, Colomiers. Pewną wygraną 40:12 odnieśli Bretończycy, którzy już po kwadransie prowadzili 14:0 – i goście mogą się cieszyć, że zapobiegli zdobyciu przez liderów bonusu ofensywnego. Vannes powiększyło swoją przewagę nad rywalami do już 13 punktów.
Colomiers utrzymało mimo porażki pozycję wicelidera, bo przegrywały także kolejne drużyny z czołowych miejsc tabeli, przy czym w ich wypadku – z niżej notowanymi rywalami. Trzecie Provence uległo goniącemu czołową szóstkę Agen 22:24 (z gośćmi pierwszy raz na boisko w Aix-en-Provence wrócił niedawny trener gospodarzy, Mauricio Reggiardo – i to ze świetnym skutkiem; błysnął m.in. były Roszelczyk, Dorian Bellot), czwarte Valence Romans przegrało na wyjeździe 13:17 z Soyaux Angoulême (mimo prowadzenia 13:0 po półgodzinie; wygrana gospodarzy oddaliła ich od strefy spadkowej), a piąte Oyonnax także w gościach przegrało z walczącym o utrzymanie Béziers 15:16 (o wygranej gospodarzy zadecydował kop Portugalczyka Samuela Marquesa z karnego w doliczonym czasie gry).
- Drugi raz z rzędu wygrał beniaminek z Carcassonne, tym razem 23:21 z Aurillac (po wymianie karnych w końcówce) – nie pozwoliło mu to jednak wydźwignąć się z ostatniego miejsca tabeli, bo wygrało także przedostatnie Mont-de-Marsan, 34:16 z Biarritz. Na dole tabeli zrobiło się jednak ciekawie, różnice punktowe zmalały. Poza tym szóste Brive pokonało 48:24 Dax (na pięć minut przed końcem było tylko 27:24, ale w tym krótkim czasie gospodarze wykorzystując liczebną przewagę zdobyli trzy przyłożenia, które też dały im ofensywny punkt bonusowy), a Grenoble wyszarpało kolejną wygraną, tym razem na wyjeździe pokonując Nevers 27:26 (znowu punktował Raffaele Storti, a o zwycięstwie gości przesądziła siedmiopunktowa akcja w doliczonym czasie gry; gospodarze nie wygrali jeszcze ani razu w 2026).
United Rugby Championship
Odbyła się także dwunasta kolejka URC, której głównym punktem były południowoafrykańskie derby (tam reprezentantów nie oszczędzano).
- Lions – Stormers 24:10. Lions zrobili kolejny krok w górę ligowej tabeli kosztem lokalnych rywali, dotąd zajmujących miejsce w czołowej trójce, dla których była to dopiero trzecia porażka w sezonie. Lions pierwszą połowę wygrali 14:0 i dopiero po przerwie Sacha Feinberg-Mngomezulu wpisał Stormers na tablicę wyników. Lions jednak ponownie odskoczyli i nawet pierwsze (i jedyne) przyłożenie Kapsztadczyków niewiele zmieniło. Pod koniec goście mogli mieć nadzieję na dalsze odrabianie strat, po tym jak gospodarze zaczęli zbierać kartki i przez ostatni kwadrans grali w osłabieniu (spory jego kawałek – w podwójnym), jednak obrona Lions mimo tych przeciwności losu wytrzymała. Znakomity mecz zaliczył łącznik młyna gospodarzy Morne van der Berg, który wyśmienicie wykorzystywał kopy w kreowaniu gry, natomiast fatalny – Feinberg-Mngomezulu, który zaliczył serię wpadek i błędów. Lions, choć nie plasują się z południowoafrykańskich drużyn najwyżej w tabeli, zdobyli SA Shield – wygrali klasyfikację pojedynków ekip z RPA między sobą (pozostające do rozegrania derby Bulls ze Stormers już nie spowodują zmiany na pierwszym miejscu w tej rywalizacji).
- Poza tym:
• Cardiff – Leinster 8:7 (niezbyt porywający mecz toczony w ulewnym deszczu, skończony porażką irlandzkiej potęgi – odrobinę nieoczekiwaną nawet mimo rezerwowego składu; długo było 3:0, dopiero w drugiej połowie padły dwa przyłożenia; w końcówce Walijczycy grali w osłabieniu po żółtej kartce, ale jednopunktową przewagę obronili);
• Edinburgh – Scarlets 24:19 (zaczęło się od 14:0 dla Walijczyków po półgodzinie, ale potem Szkoci odrobili straty);
• Bulls – Sharks 41:12 (pokaz dominacji ekipy z Pretorii, której wygrana mogła być jeszcze wyższa, gdyby Handré Pollard lepiej kopał z podwyższeń);
• Connacht – Glasgow Warriors 15:10 (przez godzinę nudy i tylko 3 punkty Connachtu z karnego; potem dobry moment Szkotów, dla których Kyle Rowe zdobył dwa przyłożenia, choć brakło im skutecznych podwyższeń; na koniec jednak mordercza odpowiedź gospodarzy, którzy zdobyli dwa przyłożenia – pierwszym wyrównali, a drugim, w doliczonym czasie gry, wyszarpali wygraną nad liderem ligowej tabeli; do gry wrócił po zawieszeniu Bundee Aki);
• Dragons – Benetton Treviso 15:15 (Benetton prowadził 15:7 po zdobyciu trzech przyłożeń; nie wykorzystał jednak gry w podwójnej przewadze, a brak skuteczności z podwyższeń się zemścił na Włochach – przyłożenie w doliczonym czasie gry dało Walijczykom remis i z kolei oni mogli żałować, że kop z podwyższenia nie wszedł między słupy – gdyby był celny, dałby im wygraną);
• Munster – Zebre Parma 21:7 (długo był remis, ale ławka Munsteru uratowała zwycięstwo dla tej drużyny, wnosząc duży wkład w dwa przyłożenia zdobyte w ostatnim kwadransie; mimo wszystko Włosi, których ubytki kadrowe były znacznie bardziej dotkliwe, pokazali się z dobrej strony);
• Ospreys – Ulster 21:10 (w ciągu niespełna kwadransa kibice widzieli trzy przyłożenia, a Ulster prowadził po tym okresie 10:7; na kolejne punkty kibice czekali bardzo długo, ale dwa przyłożenia zdobyte w końcówce dały gospodarzom nieoczekiwaną wygraną).
Cztery czołowe zespoły ligi w ten weekend przegrały. Co prawda Glasgow Warriors i Leinster utrzymały się na dwóch pierwszych lokatach, ale kłopoty Stormers i Ulsteru wykorzystały Cardiff i Munster, które awansowały odpowiednio na trzecie i czwarte miejsce w tabeli.
Super Rugby Pacific
Za nami trzecia kolejka Super Rugby Pacific.
- Brumbies – Blues 30:27. Komplet zwycięstw na koncie australijskiej ekipy i kolejny nowozelandzki skalp, tym razem wywalczony na własnym terenie. Po wygranej nad Crusaders przed tygodniem, w ten weekend pokonali Blues, jednak nie było to łatwe zwycięstwo. Do przerwy drużyny szły łeb w łeb i do szatni schodziły przy remisie 15:15. W drugiej połowie pierwsze punkty zdobyli gospodarze, ale potem dwa przyłożenia pozwoliły wysforować się Blues na 9 punktów. I tak było na 10 minut przed końcem meczu. Wtedy żółtą kartkę zobaczył łącznik ataku gości Stephen Perofeta, a gospodarze liczebną przewagę wykorzystali zdobywając dwa przyłożenia – drugie z nich już w doliczonym czasie gry. Zwycięstwo Brumbies oznacza przerwanie trwającej od siedmiu lat serii zwycięstw Blues w Canberze.
- Poza tym:
• Moana Pasifika – Western Force 19:35 (pierwsza ligowa wygrana Australijczyków nie tylko w tym sezonie, ale od kwietnia ubiegłego roku; ciekawostka: Ben Donaldson musiał opuścić pierwsze minuty meczu wskutek HIA po sygnale z czujnika pod koniec rozgrzewki);
• Reds – Highlanders 31:14 (powrót do rugby Cartera Gordona i bardzo cenne zwycięstwo jego drużyny nad nowozelandzkim rywalem; ozdobą meczu było pierwsze przyłożenie gospodarzy po imponującej akcji zakończonej przez kapitana Frasera McReighta – zdobytego wówczas prowadzenia Reds nie oddali już do końca);
• Fijian Drua – Hurricanes 25:20 (pierwsza wygrana wyspiarzy w tym sezonie i to nad rywalem z Nowej Zelandii, ku radości publiczności w Lautoce, niemiłosiernie moknącej w ulewnym deszczu; Canes nie tylko przegrali, ale i stracili w tym meczu z kontuzją swoją dziesiątkę, Bretta Camerona);
• Chiefs – Crusaders 33:43 (nie udał się Chiefs rewanż za ubiegłoroczny finał, i to pomimo świetnego początku spotkania – po 10 minutach prowadzili 14:0, po kolejnym kwadransie 21:7, ale wtedy na boisku zaczęli rządzić Crusaders; goście do tego stopnia dominowali, że 14-punktową stratę zamienili na 22-punktowe prowadzenie na krótko przed końcem).
- Pauzowali Waratahs. W tabeli wciąż na czele dwie drużyny z Australii, w tym niepokonani Brumbies. Pierwsze zwycięstwa w tym sezonie Reds, Western Force, Crusaders i Fijian Drua oznaczają, że nie pozostał już nikt bez zwycięstwa, a na ostatnie miejsce osunęła się Moana Pasifika.
Japan Rugby League One
- Dziesiąta kolejka Japan Rugby League One zaczęła się od niespodzianki – w stołecznych derbach broniący tytułu mistrzowskiego Brave Lupus Tokyo ulegli 14:33 Black Rams Tokyo. Gospodarze szwankowali w dyscyplinie, co wykorzystywali Black Rams – Ichigo Nakakusu bezwzlędnie trafiał z podstawki i uzbierał z kopów 18 punktów. Zwycięzcy, dysponujący najniższym budżetem w lidze, awansowali na piąte miejsce, natomiast dla Brave Lupus to była czwarta porażka z rzędu. Solidarnie zwyciężały trzy ekipy prowadzące w tabeli: Kobe Steelers wygrali na wyjeździe z Urayasu D-Rocks aż 78:19 (m.in. swoje dziesiąte i jedenaste przyłożenie w sezonie zaliczył przeżywający chyba drugą młodość Brodie Retallick), Saitama Wild Knights ograli Mie Heat 66:19, a prowadzący w tabeli Spears Funabashi Tokyo-Bay na wyjeździe wygrali 28:10 z Yokohama Eagles. Poza tym Sagamihara Dynaboars przegrali 29:31 z Toyota Verblitz (druga wygrana z rzędu ekipy z Toyoty, choć z trudem wywalczona) a Shizuoka BlueRevs przegrali 24:27 z Tokyo Sungoliath.
Super Rugby Americas
- W nocy z poniedziałku na wtorek (naszego czasu) kompletu argentyńskich zwycięstw w pierwszej kolejce Super Rugby Americas dopełnili Dogos, którzy pokonali brazylijskich Cobras 21:19. Jednak porządnie wzmocnieni goście (m.in. z Rosko Specmanem, który zdobył jedyne przyłożenie dla Cobras) stawili faworytom twardy opór i zmarnowali kilka szans na punkty. A w ostatni weekend rozegrano drugą kolejkę spotkań. Zaczęła się od kolejnej porażki broniącego tytułu mistrzowskiego Peñarolu, który uległ 18:28 argentyńskim Tarucas. Wygraną odniosła też inna argentyńska drużyna, beniaminek rozgrywek Capibaras, który pokonał Cobras 54:12 (Brazylijczycy tym razem całkowicie zawiedli – mimo obecności Specmana, który zdobył swoje drugie przyłożenie w ich barwach). Na styku było w dwóch pozostałych spotkaniach: w argentyńskich derbach Pampas przegrali z Dogos 34:36 (znakomite, dynamiczne spotkanie z przewagą Dogos, ale Pampas mieli szansę odebrać im zwycięstwo), natomiast chilijski Selknam pokonał paragwajskie Yacaré 34:32 (z 24:10 po pierwszej połowie zrobiło się na 10 minut przed końcem 24:32 i Chilijczycy uratowali zwycięstwo w ostatnich minutach).
Champ
Dziewiętnasta kolejka Champ zaczęła się od piątkowej niespodzianki: w wielkim błocie Nottingham pokonało 22:7 wicelidera Worcester Warriors. To oznaczało, że wygrana liderujących Ealing Trailfinders nad Doncaster Knights 29:7 pozwoliła londyńczykom zwiększyć przewagę nad drugą drużyną w tabeli do aż 22 punktów. A na drugie miejsce awansowali Bedford Blues, którzy wygrali na wyjeździe z Caldy 23:19. Poza tym Hartpury University zremisował 7:7 z Richmond, Ampthill uległ Coventry 36:40, Cambridge przegrało z Cornish Pirates 21:49, a London Scottish pokonali Chinnor 24:21.
Prem Rugby Cup
Rozegrano ostatnią, dziesiątą kolejkę fazy grupowej Prem Rugby Cup – walka toczyła się o dwa pozostałe miejsca w półfinałach. W grupie A awans mieli zapewniony już pauzujący w ten weekend Exeter Chiefs, natomiast drugie miejsce w grupie zajęło Bath – zastąpiło na nim Gloucester po wygranej w bezpośrednim pojedynku 38:26. Mecz Bristol Bears z Sale Sharks (36:41) większego znaczenia już nie miał. W grupie B także pauzował niezagrożony lider (Leicester Tigers), a losy drugiego miejsca w półfinale rozstrzygały się bezpośrednim starciu dwóch pretendentów. Tu jednak zmiany nie było: Northampton Saints pokonali Saracens 35:33 (pojedynek był niezwykle zacięty, a Saints zapewnili sobie awans dopiero w ostatnich pięciu minutach). Poza tym Harlequins wygrali 35:14 z Newcastle Red Bulls. Pary półfinałowe: Exeter Chiefs – Northampton Saints i Leicester Tigers – Bath.
Premiership
W szkockiej Premiership niecodzienna sytuacja: najpierw rozegrano jeden z półfinałów ligi, a potem mecz fazy ligowej, który decydował o awansie do drugiego półfinału. W meczu fazy play-off wyżej notowani po fazie zasadniczej Currie Chieftains pewnie pokonali Heriot’s 36:7. A w ostatnim, zaległym meczu fazy zasadniczej szansę na kwalifikację do fazy pucharowej zaprzepaściła drużyna GHA, która uległa Glasgow Hawks 19:29. W tej sytuacji czwarte miejsce zatrzymali Watsonians, którzy w drugim półfinale zagrają z najlepszą ekipą fazy ligowej, Ayr.
Puchar Włoch
W Reggio Emilia rozegrano finałowy mecz Pucharu Włoch. Drugi raz w historii (poprzednio w 2019) po to trofeum sięgnęła ekipa Valorugby Emilia, która pokonała 26:10 drużynę Petrarca Padwa. Obaj uczestnicy finału to zespoły prowadzące obecnie w ligowej tabeli.
Grzegorz Bednarczyk
Więcej informacji o rugby w kraju i na świecie przeczytasz na moim blogu „W szponach rugby” [kliknij]