01/12/2025

Top 14
W czołowej lidze Francji drużyny wybiegły w ten weekend na boisko po raz jedenasty.
- Stade Toulousain – Racing 92 48:24. Głównym wydarzeniem tego meczu miał być powrót na boisko po ponad półrocznej przerwie Antoine’a Duponta. Zanim jednak łącznik młyna wszedł z ławki rezerwowych, jego koledzy wypracowali przewagę nad ekipą z Paryża. Kluczowy moment meczu nastąpił tuż przed przerwą: przy prowadzeniu Tuluzy 10:3 żółtą kartkę zobaczył jeden z gości. Paryżanie odzyskali piłkę i wykopali ją za boisko chcąc skończyć pierwszą połowę. Nic z tego – w momencie wykopu ich młynarz Janick Tarrit kompletnie bezsensownie zaprawił z byka stojącego obok tuluzańczyka, więc zamiast końca połowy Tuluza miała karnego, po którym – grając z przewagą dwóch graczy po czerwonej kartce Tarrita – zdobyła swoje drugie przyłożenie. Przez 8 minut gry w trzynastkę na początku drugiej odsłony meczu Racing skutecznie się bronił, ale zaraz potem stracił kolejne przyłożenie po fantastycznym rajdzie młodego Belga Matiasa Remue. I choć paryżanie po chwili odpowiedzieli, to gdy zostali ponownie w trzynastkę dwie kolejne piątki zaaplikował im Matthis Lebel (jedną z nich po akcji Antoine’a Duponta) i było już po meczu – potem obie ekipy jeszcze zaliczyły po dwa przyłożenia, które niczego już nie zmieniły.
- Section Paloise – Stade Rochelais 53:33. Także i drugi hit kolejki stanął pod znakiem kartek – wicelider ligi, Pau, już od pierwszej minuty meczu miał ułatwione zadanie, po tym gdy czerwoną kartkę zobaczył łącznik ataku gości Stade Rochelais Antoine Hastoy, który łapiąc w wyskoku piłkę kopnął w twarz nadbiegającego rywala (to ponoć najszybsza czerwona kartka w historii Top 14). Roszelczycy jednak się nie poddali, a po dwóch efektownych przyłożeniach długo przegrywali tylko jednym punktem. Dopiero pod koniec pierwszej połowy i na początku drugiej Pau odskoczyło, ale wtedy La Rochelle znowu zebrało się i po dwóch przyłożeniach (z czego drugim po efektownej akcji i asyście Dawita Niniaszwiliego) miało tylko 6 oczek straty. Dobry moment roszelczyków przerwała żółta kartka – w podwójnym osłabieniu stracili dwa przyłożenia i dystans ponownie wzrósł. Co prawda zdołali jeszcze raz zapunktować, co mogło odebrać gospodarzom ofensywny punkt bonusowy, ale w końcówce Pau znowu przycisnęło, goście znowu zostali w trzynastkę i po maulu padło przyłożenie na wagę bonusu. A jakby kartek było mało, po drodze czerwoną zobaczył także trener La Rochelle, Ronan O’Gara, za komentowanie decyzji sędziego – biorąc pod uwagę jego historię zawieszeń, może go czekać dłuższy pobyt na trybunach.
- Poza tym:
• Montpellier Hérault – Union Bordeaux-Bègles 28:24 (goście bez swoich największych gwiazd ze skrzydeł, ale i tak wygrana gospodarzy bardzo cenna, tym bardziej że występujący w zastępstwie Penaud’a i Bielle’a-Biarrey’a Salesi Rayasi też zdobył dwa przyłożenia);
• Aviron Bayonnais – Lyon OU 22:20 (tylko jedno przyłożenie gospodarzy, dwie żółte kartki, ale zwycięstwo uratowała im noga Jorisa Segondsa, który zaliczył 17 punktów; Lyon prowadził przez pierwsze pół godziny, a pod sam koniec meczu zmniejszył stratę do 2 punktów – nie dostał już jednak okazji do wyprowadzenia kolejnego ciosu);
• ASM Clermont – Stade Français 36:32 (Clermont zaczęło od trzech przyłożeń, a potem zaczęło je tracić; paryżanie dwukrotnie doprowadzili do remisu, a na pięć minut przed końcem wyszli na trzypunktowe prowadzenie – jednak gospodarze zaliczyli w doliczonym czasie gry czwarte przyłożenie, które zdecydowało o ich wygranej);
• Castres Olympique – USA Perpignan 23:7 (Benjamin Udrapilleta przyjechał na stadion swojej dawnej drużyny w barwach rywali, ale i to nie pomogło Katalończykom w odniesieniu pierwszego zwycięstwa w sezonie);
• RC Toulonnais – US Montauban 54:28 (pewna wygrana Tulonu, która mogła być wyższa – beniaminek jednak zasługuje na uznanie, bo nie zrezygnował z walki i zdobył cztery przyłożenia).
- W czołówce ligi bez istotnych zmian – nadal na czele Tuluza i Pau, dalej Tulon i kolejne drużyny już z większą stratą. Spory spadek zanotowały La Rochelle i Racing 92, ale już na tym etapie sezonu można z dużym prawdopodobieństwem zakładać, że w strefie spadkowej pozostaną Montauban i Perpignan.
- Na zapleczu Top 14, w Pro D2, także sezon już zaawansowany – rozegrano dwunastą kolejkę spotkań. Najwięcej uwagi przyciągało otwierające rundę spotkanie ekipy z wielkimi ambicjami, ale formą w kratkę, Brive (pierwsze pod wodzą nowego trenera Pierre’a-Henry’ego Broncana), która grała z nieoczekiwanym wiceliderem ligi, Colomiers. Brive zasłużenie wygrało, prowadząc do przerwy 10:0, a po przerwie utrzymało przewagę korzystając z aż czterech żółtych kartek rywali (choć, grając w podwójnym osłabieniu, zdobyli oni przyłożenie). Skończyło się wynikiem 27:18. W innym ciekawym starciu, liderujące w tabeli Vannes pokonało 36:15 inną ekipę z czołówki, Agen. Goście dominowali w młynie, zarabiali liczne karne, ale to Bretończycy odnieśli zwycięstwo, i to bonusowe, którym uczcili 75-lecie klubu.
- Poza tym Grenoble pokonało Biarritz 33:25 (ambitni gospodarze awansowali na 9. miejsce, ale to na pewno ich nie zadowala, na dodatek nie zdobyli punktu bonusowego), Soyaux Angoulême uległo Aurillac 15:20 (o wygranej gości przesądziło przyłożenie zdobyte tuż przed końcem spotkania po niemal stumetrowej akcji z dużym udziałem holenderskiego łącznika młyna Borisa Hadinegoro), Provence ograło 46:16 Carcassonne (wysoka wygrana gospodarzy, która dała im awans na ligowe podium – choć początek fatalny: żółta kartka, stracone przyłożenie, a krótko potem kontuzja kapitana…), Dax rozgromiło w gaskońskich derbach Mont-de-Marsan 68:14 (w przyłożeniach 10:2, w żółtych kartkach 0:4), Oyonnax zwyciężyło Béziers 35:24 (mimo gry w osłabieniu przez większość meczu po czerwonej kartce), a Valence Romans pokonało Nevers 13:3 (i wskoczyło na drugie miejsce w tabeli).

United Rugby Championship
Po miesięcznej przerwie wróciła URC, choć zarówno ekipy walijskie, jak i południowoafrykańskie przystąpiły do meczów tej kolejki mocno osłabione.
- Bulls – Lions 33:43. Pierwszym w tym sezonie południowoafrykańskim derbom sporo splendoru odebrał fakt, że reprezentacja kraju wciąż jeszcze była na północnej półkuli i grała z Walią, co spowodowało osłabienie obu ekip. Bardziej pokrzywdzeni byli z tego powodu Bulls i goście skrzętnie to wykorzystali. W meczu, w którym atak zdecydowanie górował nad obroną (11 przyłożeń), po 25 minutach prowadzili 17:0. Co prawda Bulls zredukowali straty, ale w drugiej połowie goście odskoczyli i dwa przyłożenia gospodarzy w końcówce nie dały im nawet bonusu defensywnego.
- Munster – Stormers 21:27. Także w meczu na szczycie ligowej tabeli brakowało nieco gwiazd – co prawda reprezentanci Irlandii wrócili do składu Munsteru, ale za to Stormers grali bez Springboków. Nie dziwił zatem przebieg pierwszej połowy, w której Munster wykorzystał dwie żółte kartki rywali i schodząc do szatni wygrywał 21:6. Po przerwie jednak nastąpiła kompletna zmiana obrazu meczu – dominacja Stormers w młynach (zaraz po przerwie ich trener wymienił aż sześciu zawodników tej formacji) dała gościom platformę do punktowania i trzy przyłożenia zapewniły im wygraną. Choć na koniec spotkania Munster cieszył się z przyłożenia po efektownym przekopie Jacka Crowley’a do Toma Farrella, które mogło przywrócić mu wygraną, jednak TMO dopatrzyło się przodu wcześniej w akcji. To niezwykle cenna wygrana Stormers.
- Poza tym:
• Dragons – Leinster 10:24 (Irlandczycy bez niemal całej podstawowej piętnastki, ale i tak powinni wygrać pewniej; pierwszą połowę kończyli grając w trzynastkę i przegrywając 5:7, dopiero po przerwie wypracowali przewagę, a bonus ofensywny zapewnili sobie tuż przed końcem gry przyłożeniem imponującego RG Snymana, który wszedł z ławki rezerwowych; kto wie jednak, jak mecz by się skończył, gdyby chwilę wcześniej, przy 7-punktowej różnicy na tablicy wyników, zasłużoną czerwoną kartkę zobaczył jeden z Irlandczyków, Scott Penny – tymczasem sędzia nawet nie podyktował karnego);
• Ulster – Benetton Treviso 47:13 (i znów szalał Robert Balaucoune, który po kontuzji błyskawicznie wrócił do formy – tym razem dwa przyłożenia, kolejne dwa dorzucił Werner Kok; jeszcze tuż przed przerwą Włosi wyszli na jednopunktowe prowadzenie 13:12, ale po przerwie gospodarze zdobyli pięć przyłożeń nie tracąc ani jednego punktu);
• Zebre Parma – Cardiff 14:29 (można było dawać Włochom szansę, skoro grali z mocno osłabionym rywalem, ale nic z tego – Dafydd Hughes zaliczył po maulach autowych hat-tricka jeszcze w pierwszej połowie i Walijczycy pewnie wygrali, w ostatniej minucie meczu zaliczając przyłożenie na wagę bonusu ofensywnego);
• Edinburgh – Ospreys 19:17 (Walijczycy bez 22 graczy, z niecodziennymi roszadami wymuszonymi tym faktem – np. młynarzem na pozycji rwacza – a i tak napsuli krwi Szkotom, dwukrotnie wychodzili na prowadzenie i do końca walczyli o zwycięstwo);
• Connacht – Sharks 44:17 (brak Springboków na boisku bezlitośnie wykorzystał Connacht – co prawda Sharks zaliczyli pierwsze przyłożenie w meczu, ale po godzinie gry było 30:5 i dopiero w końcówce gra zaczęła się toczyć przyłożenie za przyłożenie – za późno, aby coś zmienić; świetną skutecznością popisał się Sean Naughton, który z kopów zdobył 19 punktów);
• Scarlets – Glasgow Warriors 23:0 (spora niespodzianka – grający bez reprezentantów Walijczycy, którzy w tym sezonie nie zdobyli wcześniej ani jednego punktu, nie tylko po raz pierwszy w sezonie wygrali, ale pokonali znajdujących się przed tym weekendem na podium ligowej tabeli Szkotów do zera).
- Stormers po wygranej nad Munsterem umocnili się na szczycie tabeli – a Irlandczycy spadli na trzecie miejsce kosztem walijskiego Cardiff. Zwraca uwagę czwarte już miejsce pnącego się w górę Ulsteru, który na dodatek ma jedno zaległe spotkanie do rozegrania. Na dole tabeli Sharks znowu spadli na trzecie miejsce od końca i wyprzedzają jedynie Dragons i Scarlets (których pierwsza w sezonie wygrana nie wydźwignęła z ostatniej lokaty).

Prem
Wróciła także do gry (i także na szóstą kolejkę) angielska Prem.
- Saracens – Bath 29:36. W szlagierze kolejki londyńscy Saracens podejmowali mistrzów kraju z Bath. I początkowo wydawało się, że londyńczycy będą kontrolować spotkanie – po kwadransie prowadzili 14:0, a gdy Finn Russell i Henry Arundell pozwolili Bath zmniejszyć stratę, ponownie odskoczyli. Po półgodzinie było 19:10, a Owen Farrell dorzucił drop goala i powiększył przewagę do 12 oczek. Wtedy jednak kontrolę nad spotkaniem przejęli obrońcy tytułu, którzy zdobyli kolejne trzy przyłożenia i kwadrans po przerwie prowadzili 7 punktami. I choć Saracens walczyli, doprowadzili do remisu, drugie przyłożenie Arundella kilka minut przed końcem ostatecznie rozstrzygnęło mecz na rzecz Bath. Spore znaczenie miała seria zmian w Bath na 20 minut przed końcem, dzięki czemu ekipa ta zwiększyła intensywność i podkręciła tempo, paraliżując zakusy gospodarzy i ostatecznie doprowadzając do zdobycia zwycięskich punktów. Widać też, że Noah Caluori jeszcze nie zajmie miejsca Arundella w reprezentacji Anglii.
- Poza tym:
• Newcastle Red Bulls – Leicester Tigers 17:39 (ekipa z Newcastle czeka na pierwszą ligową wygraną nie tylko w tym sezonie, ale już od roku);
• Sale Sharks – Exeter Chiefs 26:27 (nie pomógł George Ford, który świetną formę z kadry zabrał też do klubu i zdobył w tym meczu 14 punktów – po drugiej stronie niemal równie skuteczny był Henry Slade, a jego koledzy dorzucili o jedno przyłożenie więcej i choć po 50 minutach gry przegrywali 6:26, ostatecznie wyszarpali jednopunktową wygraną);
• Gloucester – Harlequins 26:15 (Newcastle wciąż przegrywa, natomiast pierwszą wygraną w sezonie zanotował Gloucester – co prawda przez całą pierwszą połowę meczu z Quins przegrywał, ale w drugiej połowie zdobył trzy przyłożenia, które przesądziły o jego wygranej; wyróżnił się zwłaszcza Ollie Thorley);
• Bristol Bears – Northampton Saints 46:12 (fatalny początek meczu Saints – na samym jego starcie zaliczyli 20-minutową czerwoną kartkę, a po tych 20 minutach przegrywali 0:21; na dodatek rozpędzeni bristolczycy się nie zatrzymywali, jeszcze przed przerwą dorzucili kolejne dwa przyłożenia i schodząc do szatni prowadzili 35 punktami; dwie piątki Saints po przerwie niewiele zmieniły, zwłaszcza, że Bears wciąż punktowali).
Porażka Saints oznacza, że ekipa ta opuszcza fotel lidera i spada na trzecie miejsce w lidze. Na prowadzenie w tabeli wróciło Bath, a na drugim miejscu znaleźli się Exeter Chiefs. Na dnie tabeli coraz bardziej osamotnieni Red Bulls – przedostatni Gloucester co prawda nie awansował, ale pierwsza wygrana w sezonie pozwoliła mu odskoczyć od czerwonej latarni i zbliżyć się do reszty stawki.
- Ósma kolejka Champ zaczęła się od ciekawego starcia dwóch ekip z czołówki ligowej tabeli – w meczu Nottingham z Bedford Blues padł remis 28:28. Blues pozostali jednak w czołowej trójce, a dwie drużyny znajdujące się w tabeli ponad nimi wygrywały – Ealing Trailfinders już ósmy raz w tym sezonie (36:14 z London Scottish na wyjeździe), a Worcester Warriors czwarty raz z rzędu (61:14 także na wyjeździe z Cambridge). Świetną passę notują też Cornish Pirates, którzy po kiepskim początku sezonu wspinają się coraz wyżej w tabeli i po wygranej 28:19 nad Richmond są już na czwartym miejscu. Poza tym Ampthill uległo 21:31 Hartpury University, Caldy znowu przegrało, tym razem 28:36 z Chinnor, a Doncaster Knights wygrali 24:21 z Coventry.

Ze świata
To wprawdzie nie news ligowy, ale to za mało na osobny więc będzie tutaj…
- Na koniec testowej jesieni mieliśmy mecz Walii z Południową Afryką - rozgrywany poza okienkiem testowym, co oznaczało utratę przez obie drużyny po kilkunastu zawodników, których wezwały obowiązki klubowe. Z kolei zawodnicy, którzy w kadrach pozostali, osłabili swoje kluby w rozgrywanej równolegle kolejce ligi URC. Cóż, powody zorganizowania w Cardiff czwartego jesiennego testu były czysto ekonomiczne - i miejmy nadzieję, że przynajmniej finansowy wynik zadowolił WRU, bo postawa jej drużyny z pewnością była ogromnym rozczarowaniem dla kibiców. Oczywiście, to RPA było faworytem, ale wynik 73:0 jest prawdziwym upokorzeniem (i najwyższą przegraną Walii w historii przed własną publicznością).

Grzegorz Bednarczyk

Więcej informacji o rugby w kraju i na świecie przeczytasz na moim blogu „W szponach rugby” [kliknij]

Rugby TAG

Ostatnie wyniki

Energa Ogniwo Sopot
29 28
ORLEN Orkan Sochaczew
PGE Edach Budowlani Lublin
28 61
Life Style Catering RC Arka Gdynia
RzKS Juvenia Kraków
22 52
Awenta Pogoń Siedlce

Ekstraliga Rugby 2025/2026

1 🥇 Energa Ogniwo Sopot 7 29
2 🥇 Awenta Pogoń Siedlce 7 28
3 🥇 ORLEN Orkan Sochaczew 7 26
4 🥇 Life Style Catering RC Arka Gdynia 7 14
5 🥇 RzKS Juvenia Kraków 7 5
6 🥇 PGE Edach Budowlani Lublin 7 0
7 🏆 WizjaMed Grot Budowlani Łódź 5 30
8 🏆 RC Lechia Gdańsk 5 10
9 🏆 KS AZS AWF Warszawa 5 9
10 🏆 Budmex Rugby Białystok 5 8
# Polskie Rugby # Polski Związek Rugby

Ta strona używa plików cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Aby dowiedizeć się więcej jak zmienić ustawienia dotyczące cookies w Twojej przeglądarce internetowej przejdź pod adres.