06/04/2026

Champions Cup
Jak napisał Robert Kitson w Guardianie, w poprzednich trzech sezonach w łącznie 24 meczach 1/8 finałów tylko dwukrotnie wygrali goście. I zasada potwierdziła się ponownie (bilans 7:1). Oprócz tego z obu rywalizacji odpadły wszystkie ekipy z Południowej Afryki – europejskie puchary od ćwierćfinałów będą prawdziwie europejskimi.
-Glasgow Warriors – Bulls 25:21. To był chyba najbardziej wyczekiwany mecz tej rundy fazy pucharowej, tym bardziej, że ekipa z Południowej Afryki nie odpuściła wyprawy na drugi koniec świata. I faktycznie, emocji w tym meczu nie brakowało, a z biegiem czasu było ich coraz więcej. W pierwszej połowie ekipy wymieniały cios za cios i pięciokrotnie zmieniały się na prowadzeniu. Jedna z tych zmian nastąpiła pod koniec połowy po maulu autowym Szkotów, do którego dołączył niemal cały atak drużyny. W drugiej połowie, po kwadransie gry, Warriors w podobny sposób zaczęli akcję, która pozwoliła im trzeci raz w tym meczu wyjść na prowadzenie – tym razem jednak ostatecznie. Na 10 minut przed końcem zdobyli czwarte przyłożenie, zwiększając przewagę do ośmiu punktów. I choć Bulls zachowali nadzieję, zmniejszając stratę do zaledwie jednego oczka, ostatnie minuty należały do gospodarzy, którzy ruszyli do ataku po znakomitym przeboju bodajże Kyle’a Steyna, zachowali zimną krew i w ostatnim akordzie meczu jeszcze powiększyli przewagę.
-Union Bordeaux-Bègles – Leicester Tigers 64:14. Cóż za pogrom w wykonaniu francuskiej ekipy. Zaczęła ostrożnie, pierwsze punkty zdobywając z karnego wykonywanego przez Maxime’a Lucu. To była jedyna zmiana na tablicy wyników przez pierwsze 20 minut. Potem jednak Bordeaux rozpędziło się i swoimi atakami wręcz rozrywało obronę angielskiej ekipy. Imponował zwłaszcza wybrany najlepszym graczem Pucharu Sześciu Narodów Louis Bielle-Biarrey – w krókim czasie pod koniec pierwszej połowy najpierw zaliczył dwie asysty po fantastycznych przebojach (a między nimi akrobatyczne przyłożenie unieważnione po TMO), a potem przyłożenie, po równie efektownej akcji (w drugiej połowie w pewnym momencie ustawił się nawet do autu!). Do przerwy było już 36:0. I choć po przerwie Tigers wreszcie zaczęli punktować, nie mieli najmniejszych szans na zmianę losów meczu. Gospodarze dorzucili jeszcze cztery przyłożenia (w tym dwa obrońcy Salesiego Rayasiego, który skompletował w tym meczu hat-tricka). Pełne trybuny, niesamowita atmosfera, a na boisku festiwal efektownego, szybkiego rugby.
Poza tym:
-Northampton Saints – Castres Olympique 49:41 (bardzo ciekawy pojedynek w Northampton – po dwóch przyłożeniach gości na początek, przetrwali 7 minut gry w trzynastkę tracąc tylko jedną piątkę i do przerwy prowadzili 15:14; zaraz po przerwie Saints wyszli na prowadzenie i nie oddali już do końca, ale kibice w tej części spotkania zobaczyli aż 9 przyłożeń; spektakl był znakomity, emocje ogromne – dość wspomnieć o ogromnej przepychance, w której centrum znalazł się oczywiście Henry Pollock);
-Bath – Saracens 31:22 (zacięte angielskie derby, zakończone zwycięstwem mistrzów kraju; pierwsza połowa wygrana 10:0 przez dominujących w stałych fragmentach gry Londyńczyków, ale w drugiej połowie Bath w końcu zaczęło punktować – w ciągu kwadransa zaliczyło trzy przyłożenia, w końcówce meczu dorzuciło kolejne dwa i dzięki temu ostatecznie przeważyło; Saracens wyeliminowani, ale po zażartej walce i wyniku znacznie odbiegającym od tego z ligowego spotkania sprzed dwóch tygodni, przegranego aż 15:62; zmian mieliśmy w tym meczu ciut więcej niż zwykle, bo boisko musiał opuścić także sędzia, Nika Amaszukeli);
-RC Toulonnais – Stormers 28:27 (kolejny niezwykle nasycony emocjami pojedynek, który z pewnością stanowił jeden z mocniejszych akcentów kolejki – pięć zmian na prowadzeniu, na kwadrans przed końcem gospodarze wygrywali 28:20; w ostatnich minutach goście z Kapsztadu jednak cisnęli, Tulończycy zostali najpierw w czternastkę i stracili przyłożenie, potem w trzynastkę po żółtym kartoniku weterana Ma’a Nonu, ale udało im się wytrzymać ostatnie sekundy i zachować jednopunktową wygraną; błysnęli młodzi – Gaël Dréan czy Mika Szioszwili w Tulonie, a po drugiej stronie rezerwowy w tym spotkaniu Sacha Feinberg-Mngomezulu);
-Stade Toulousain – Bristol Bears 59:26 (pewna wygrana faworytów spotkania; co prawda to goście zapunktowali jako pierwsi, ale po 20 minutach gospodarze mieli cztery przyłożenia na koncie i prowadzili 28:7, do przerwy było 40:7, a zaraz po przerwie przewaga Tuluzy sięgnęła 38 punktów; trzy przyłożenia Bears w drugiej połowie niewiele już znaczyły, tym bardziej, że dla gospodarzy punktował skrzydłowy Teddy Thomas, chyba największa gwiazda tego meczu);
-Harlequins – Sale Sharks 17:26 (jedyne zwycięstwo gości w tej rundzie Champions Cup – ale wobec kiepskiej postawy Quins w tym sezonie nie zaskoczyło; do przerwy Sharks prowadzili 16:0 i choć w drugiej połowie Londyńczycy zdobyli trzy przyłożenia, nie odrobili strat; wszystkie punkty dla zwycięzców zdobyli Luke Cowan-Dickie z dwóch przyłożeń – niestety skończył mecz z kontuzją – oraz świetny George Ford z sześciu skutecznych kopów);
-Leinster – Edinburgh 49:31 (gospodarze zagrali bez RG Snymana, który znowu zerwał więzadło i już w tym sezonie nie wyjdzie na boisku; mimo to zwyciężyli, choć długo walka toczyła się cios za cios i w pierwszej połowie na wszystkie przyłożenia Irlandczyków Szkoci odpowiadali swoimi – przy czym spora w tym była zasługa niedokładnych podań gospodarzy, które aż trzykrotnie zapoczątkowały akcje skończone straconymi piątkami; na początku drugiej połowy Edynburczycy nawet odwrócili na moment trend i po świetnej akcji Darcy’ego Grahama wyszli na prowadzenie 31:28, ale od tej pory punktowali już tylko Dublińczycy).
-W ćwierćfinałach zobaczymy następujące pary: Bordeaux – Tuluza, Glasgow Warriors – Tulon, Leinster – Sale Sharks i Bath – Northampton Saints. Zwłaszcza pierwsze starcie, francuskich potęg, zapowiada się pasjonująco. W końcu według nagłówków The Telegraph w ten weekend Tuluza zagrała rugby bogów, a Bordeaux rozszarpało przeciwników na strzępy. W grze pozostają po trzy ekipy francuskie i angielskie oraz po jednej irlandzkiej i szkockiej.

Challenge Cup
W Challenge Cup bilans gospodarze vs. goście był podobny jak w Champions Cup – tu goście wygrali w dwóch meczach. Zwracają uwagę dwie niespodzianki w ostatnich, niedzielnych spotkaniach, w których wygrały ekipy z ogona URC.
- Connacht – Sharks 29:12. Sharks przyjechali do Galway ze Springbokami w składzie, w tym wracającym po długim zawieszeniu Ebenem Etzebethem, ale drugi raz w tym sezonie w tym miejscu przegrali. Jeszcze w pierwszej połowie narzucili gospodarzom swoją przewagę i choć nie potrafili przebić się na pole punktowe, schodząc do szatni prowadzili po czterech karnych 12:7. Connacht wyprowadził w tej części spotkania tylko jeden groźniejszy, ale za to efektowny i skuteczny atak. Po przerwie to gospodarze przejęli kontrolę nad meczem – drugą połowę wygrali 22:0 i ostatecznie zwyciężyli w całym spotkaniu.
Poza tym:
-Montpellier Hérault – USA Perpignan 53:13 (Katalończycy dwa razy wychodzili na prowadzenie na początku spotkania, najpierw 3:0, a po 25 minutach 6:5, ale potem istniała już tylko jedna drużyna – Montpellier zdobyło trzy przyłożenia w pierwszej połowie, a w drugiej dorzuciło sześć i pewnie wygrało);
-Exeter Chiefs – Munster 31:21 (irlandzka potęga poległa w wyjazdowym pojedynku na angielskiej ziemi po fatalnej pierwszej połowie wygranej przez gospodarzy 31:0 – gwiazdą tej części spotkania był wracający po kontuzji Immanuel Feyi-Waboso; po przerwie skrzydłowy Chiefs zszedł z boiska, a Munster zaczął odrabiać straty – Jack Crowley zdobył 16 punktów, ale dystans był zbyt duży, a nadzieję na odmienienie losów meczu chyba ostatecznie pogrzebała żółta kartka Tadhga Beirne’a w końcówce);
-Benetton Treviso – Cardiff 38:35 (pasjonujący pojedynek w Treviso, w którym kibice na pierwsze przyłożenie czekali zaledwie 9 sekund – zdobył je Tommaso Menoncello; po pięciu minutach Włosi prowadzili 14:0, po kwadransie 28:7 i prowadzenia nie oddali już do końca; Menoncello przyłożeniem zaczął także drugą połowę, ale wtedy gospodarze przestali punktować, a w 55. minucie Walijczycy zmniejszyli stratę do zaledwie trzech oczek i do końca walczyli o to, aby jednak wyjść na czoło; na koniec meczu nawet cieszyli się z przyłożenia, którego jednak nie uznali francuscy sędziowie);
-Newcastle Red Bulls – Stade Rochelais 18:26 (goście zagrali bez Willa Skeltona, który zerwał ścięgno Achillesa i nie zagra do końca sezonu, oraz Dawita Niniaszwiliego, który pauzować będzie kilka tygodni – a także bez kilku innych zawodników, bo priorytetem jest walka o play-off w lidze francuskiej; mimo to kontynuują swoją pucharową przygodę wygrywając na wyjeździe z rywalem, który na europejskich boiskach w fazie grupowej radził sobie nieoczekiwanie dobrze);
-Ulster – Ospreys 28:24 (Ulster zdobył pierwsze przyłożenie zaraz na początku meczu, ale w ciągu kolejnej półgodziny zrobiło się 7:17; Irlandczycy odzyskali kontrolę nad spotkaniem i choć na 10 minut przed końcem Walijczycy zmniejszyli stratę do 4 punktów i zyskali przewagę jednego zawodnika, Ulster obronił swoje zwycięstwo);
-Stade Français – Dragons 31:36 (spora niespodzianka w Paryżu, gdzie przedostatni zespół ligi URC pokonał trzecią ekipę ligi Top 14; po 20 minutach Walijczycy prowadzili 17:0, ale przewagę roztrwonili i jeszcze czterokrotnie ekipy zmieniały się na prowadzeniu; zdecydowało 7 punktów w ostatniej minucie meczu, gdy przyłożył Wyn Jones);
-Zebre Parma – Section Paloise 31:15 (i kolejna niespodzianka, tym razem w wykonaniu ostatniej drużyny URC, która pokonała wicelidera ligi francuskiej; Włosi od początku budowali prowadzenie, a choć tracili punkty gdy dwukrotnie zostali na boisku w czternastkę, ich wygrana pozostała niezagrożona).
-Pary ćwierćfinałowe: Montpellier – Connacht, Zebre – Dragons, Benetton – Exeter Chiefs, Ulster – La Rochelle. Po dwie drużyny francuskie, irlandzkie i włoskie, po jednej walijskiej i angielskiej. Trzy pojedynki faworytów rywalizacji i jeden, włosko-walijski, na który nikt przed sezonem nie postawiłby złamanego grosza.

Grzegorz Bednarczyk

Więcej informacji o rugby w kraju i na świecie przeczytasz na moim blogu „W szponach rugby” [kliknij]

Rugby TAG

Ostatnie wyniki

Energa Ogniwo Sopot
29 28
ORLEN Orkan Sochaczew
PGE Edach Budowlani Lublin
28 61
Life Style Catering RC Arka Gdynia
RzKS Juvenia Kraków
22 52
Awenta Pogoń Siedlce

Ekstraliga Rugby 2025/2026

1 🥇 Energa Ogniwo Sopot 7 29
2 🥇 Awenta Pogoń Siedlce 7 28
3 🥇 ORLEN Orkan Sochaczew 7 26
4 🥇 Life Style Catering RC Arka Gdynia 7 14
5 🥇 RzKS Juvenia Kraków 7 5
6 🥇 PGE Edach Budowlani Lublin 7 0
7 🏆 WizjaMed Grot Budowlani Łódź 5 30
8 🏆 RC Lechia Gdańsk 5 10
9 🏆 KS AZS AWF Warszawa 5 9
10 🏆 Budmex Rugby Białystok 5 8
# Polskie Rugby # Polski Związek Rugby

Ta strona używa plików cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Aby dowiedizeć się więcej jak zmienić ustawienia dotyczące cookies w Twojej przeglądarce internetowej przejdź pod adres.