30/03/2026

W Ekstralidze rugby zaczęła się najważniejsza część sezonu. W grupie mistrzowskiej faworyci pokazali niesamowitą moc, ale najciekawszy mecz odbył się w Warszawie w ramach grupy pucharowej, w której drużyny walczą o utrzymanie w rozgrywkach.

Na stołecznych Bielanach zmierzyły się najbardziej utytułowane polskie kluby rugby. 16-krotny mistrz kraju, beniaminek rozgrywek AZS AWF Warszawa oraz 13-krotny złoty medalista, drużyna która nigdy w swej 70-letniej historii nie spadła z najwyższego poziomu rozgrywkowego czyli Lechia Gdańsk.

Do tego meczu trójmiejskie Lwy przystępowały z pozycji ostatniej drużyny tabeli grupy pucharowej, która powstała w ubiegłym tygodniu po podzieleniu rozgrywek na dwie części. Pierwsza szóstka od tego tygodnia walczy w grupie mistrzowskiej o medale, najsłabsza czwórka we wspomnianej grupie pucharowej o utrzymanie, ale też o możliwość gry w trzeciej, finałowej części sezonu nawet o piąte miejsce w tabeli.

327 dni czekania!

Lechia w tym sezonie jeszcze nie wygrała. Na zwycięstwo czekała 327 dni! I wreszcie się doczekała. Gdańszczanie wygrali po pasjonującym meczu 33:22. Niech wynik nikogo nie zmyli, bo szala zwycięstwa przechylała się na jedną lub drugą stronę dosłownie do ostatniej minuty.
Lepiej zaczęła Lechia, do przerwy prowadziła 18:5 i miała przewagę. Ale druga połowa to był już prawdziwy sportowy roller coaster. W 63 minucie Akademicy dopędzili gości i objęli prowadzenie 22:28. W 70-tej było 25:22 dla Lechii i zaczęły się prawdziwe nerwy.

Szybkonogi Ngcobo

AZS AWF próbował do 80 minuty. Lechia dzielnie i z poświęceniem się jednak broniła, a dosłownie w ostatniej akcji meczu przeprowadziła zabójczą kontrę spod własnego pola punktowego. Kolejnym niesamowitym rajdem popisał się pozyskany w ostatnich dniach Sphakanyiswa Ngcobo z RPA. Ten filigranowy, naprawdę drobniutki zawodnik był nie zatrzymania i nie do złapania. Dosłownie wkręcał w murawę kolejnych obrońców, podprowadził piłkę pod samą linie pola punktowego gospodarzy i oddał piłkę na czysto do Bartosza Kruszczyńskiego.
Lechia przyłożyła, podwyższyła, zrobiło się 33:22, a sędzia skończył mecz. Dzięki temu zwycięstwu gdańszczanie opuścili ostatnią lokatę, na którą spadł Budmex. Białostoczanie, zgodnie z przewidywaniami, przegrali bowiem w Łodzi z absolutnym faworytem grupy pucharowej WizjaMed Grot Budowlanymi Łódź 5:43.

To dopiero początek emocji

Opuszczenie ostatniego miejsca w tabeli jeszcze nie oznacza bezpieczeństwa. Po zakończeniu tej fazy rozrywek ostatnia i przedostatnia drużyna zmierzą się w dwumeczu o utrzymanie. Dopiero więc ucieczka na drugie miejsce gwarantuje spokój. Czy Lechię na to stać? Po tym co pokazała w Warszawie na pewno tak. Wzmocnienie tuż przed startem fazy pucharowej czterema graczami z Afryki Południowej dodało jakości, szybkości i chyba pewności siebie młodej drużynie trenerów Płonki i Janeczki.

Na pewno jednak i AZS i Budmex nie odpuszczą. Bo niech nikogo nie zmyli wynik z Łodzi. Zważywszy na potencjał Budowlanych, Białystok osiągnął naprawdę dobry wynik i w starciach z zespołami z Warszawy i Gdańska, zwłaszcza na swoim terenie, będzie zaciekle walczył. A to gwarantuje kibicom mega emocje. I o to w tym podziale na grupy chodziło.

Faworyci gromili

Emocji na razie nie było za to w grupie mistrzowskiej. Kandydaci do medali wygrali swoje mecze. W sobotę mieliśmy wręcz dwa pogromy. W Siedlcach Pogoń Awenta rozbiła LifeStyle Catering Arkę 85:12, a w Sopocie Energa Ogniwo przejechało jak walec po PGE Edach Budowlanych 94:7.

O przebiegu obu meczów nie ma co pisać, były totalnie jednostronne. Warto odnotować debiut w barwach Ogniwa Australiczyka Coopera Hansena, który nie musiał się w tym meczu za bardzo wysilać, ale jedno jest już pewne. W Ogniwie mają kolejnego świetnego kopacza. Zawodnik z Antypodów cztery razy podwyższył po przyłożeniach kolegów i robił to z trudnych pozycji. Widać, że „ma nogę”. Co więcej? Przekonamy się w kolejnym meczu, który dopiero za trzy tygodnie, po zakończeniu przerwy na święta i mecz reprezentacji Polski (11 kwietnia, Gdynia, ze Szwecją).

Rycerze upolowali smoka

W sobotę 18 kwietnia sopocianie podejmą wicemistrzów Polski ORLEN Orkan Sochaczew, który jako ostatni z kandydatów do medali wybiegł w ten weekend na boisko. W niedzielę w Sochaczewie doszło do starcia Rycerze kontra Smoki, czyli Orkan kontra Juvenia Kraków.
Górą byli sochaczewianie. Wynik także był bardzo wysoki 78:15, choć na pewno trener Orkana Maciej Brażuk będzie miał dużo uwag do swojej drużyny. Zwłaszcza za grę w formacji autowej. Warto odnotować debiut w barwach miejscowych Gruzina Vazhy Maisuradze. Silny drugoliniowiec na pewno będzie wzmocnieniem formacji młyna wicemistrzów Polski, którzy wciąż czekają na powrót do gry Tongijczyka Solomone Aniseko.

Wyniki. I Kolejka. Faza Grupowa
Grupa Mistrzowska

Awenta Pogoń Siedlce v Life Style Catering RC Arka Gdynia 85:12 (38:0).
Energa Ogniwo Sopot v PGE Edach Budowlani Lublin 94:7 (49:7)
ORLEN Orkan Sochaczew v RzKS Juvenia Kraków 78:15 (35:5)
Grupa Pucharowa
WizjaMed Grot Budowlani Łódź v Budmex Rugby Białystok 43:5 (19:5)
KS AZS AWF Warszawa v RC Lechia Gdańsk 22:33 (5:18)

Zdjęcie z Sochaczewa: Igor Kurzyński

Rugby TAG

Ostatnie wyniki

Energa Ogniwo Sopot
29 28
ORLEN Orkan Sochaczew
PGE Edach Budowlani Lublin
28 61
Life Style Catering RC Arka Gdynia
RzKS Juvenia Kraków
22 52
Awenta Pogoń Siedlce

Ekstraliga Rugby 2025/2026

1 🥇 Energa Ogniwo Sopot 7 29
2 🥇 Awenta Pogoń Siedlce 7 28
3 🥇 ORLEN Orkan Sochaczew 7 26
4 🥇 Life Style Catering RC Arka Gdynia 7 14
5 🥇 RzKS Juvenia Kraków 7 5
6 🥇 PGE Edach Budowlani Lublin 7 0
7 🏆 WizjaMed Grot Budowlani Łódź 5 30
8 🏆 RC Lechia Gdańsk 5 10
9 🏆 KS AZS AWF Warszawa 5 9
10 🏆 Budmex Rugby Białystok 5 8
# Polskie Rugby # Polski Związek Rugby

Ta strona używa plików cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Aby dowiedizeć się więcej jak zmienić ustawienia dotyczące cookies w Twojej przeglądarce internetowej przejdź pod adres.