Super Rugby Pacific
W drugiej kolejce Super Rugby Pacific mieliśmy pierwsza starcia transtasmańskie.
- Crusaders – Brumbies 24:50. Piękny dzień ekipy z Canberry w Christchurch – wygrali tam pierwszy raz od ponad ćwierć wieku. Szczególnie piękny był to dzień dla Jamesa Slippera – filar Australijczyków zagrał swój dwusetny mecz w lidze i uświetnił ten występ przyłożeniem, zdobytym w pierwszej połowie, podczas wymiany ciosów z gospodarzami. Spotkanie rozstrzygnięte zostało po przerwie – Brumbies przystąpili do drugiej odsłony meczu z pięcioma punktami przewagi, potem dwukrotnie odskakiwali, ale gospodarze trzymali dystans dający nadzieję na zmianę losów meczu. Jeszcze na 10 minut przed końcem różnica wynosiła tylko 7 punktów, ale w krótkim czasie pozostałym do ostatniego gwizdka goście z Australii trzykrotnie rozmontowali obronę gospodarzy.
- Poza tym:
• Hurricanes – Moana Pasifika 52:10 (pewna wygrana gospodarzy, którzy zaczęli sezon z tygodniowym opóźnieniem i na start zdobyli 8 przyłożeń; w pierwszej połowie dublet zaliczył skrzydłowy Fehi Fineanganofo, który mógłby mieć hat-tricka – przy trzeciej okazji podał jednak do swojego kolegi z drugiego skrzydła Josha Moorby’ego i to ten gracz skompletował trzy przyłożenia w meczu);
• Waratahs – Fijian Drua 36:13 (druga porażka wyspiarskiej drużyny; tu gwiazdą meczu był Max Jorgensen – jednym ze swoich dwóch przyłożeń naprawdę błysnął, a trzeciej piątki pozbawiło go kontrowersyjne TMO);
• Highlanders – Chiefs 23:26 (druga derbowa wygrana z rzędu Chiefs; debiut Japończyka Warnera Dearnsa w drużynie gospodarzy);
• Western Force – Blues 32:42 (gospodarze do przerwy nieoczekiwanie prowadzili, ale po przerwie stracili cztery przyłożenia i nadal są ostatni w ligowej tabeli).
- Trzy drużyny z dwoma wygranymi po dwóch kolejkach i wśród nich dwie australijskie – Brumbies i Waratahs. Bez wygranej natomiast dwie ekipy, w tym znowu zaczynający kiepsko sezon Crusaders.
- Swoją drogą, władze ligi wydały oświadczenie o tym, że przyłożenie Tupou Vaa’i dla Chiefs z meczu z ubiegłego tygodnia z Blues nie powinno było być uznane – zawodnik tuż przed przyłożeniem przeskoczył szarżujących rywali [kliknij].
Top 14
- W Top 14 odbyło się spotkanie pierwotnie przeniesione z poprzedniego weekendu, w którym USA Perpignan mierzyło się z Section Paloise. Przedostatnia drużyna ligowej tabeli nieoczekiwanie poradziła sobie z jej wiceliderem (osłabionym jednak brakiem kilku reprezentantów kraju) – Katalończycy uradowali swoją publiczność wygrywając 40:24. Już przed przerwą gospodarze mieli 20 punktów przewagi i choć goście próbowali stratę zniwelować (m.in. dzięki przyłożeniu Aarona Grandiniera-Nkananga), jedynym osiągnięciem było odebranie gospodarzom bonusu ofensywnego. Perpignan nie zmienił pozycji w tabeli, jednak dzięki wygranej powiększył przewagę nad ostatnim Montauban do 11 punktów.
- Sporo ciekawego się działo w 21. kolejce Pro D2, gdzie mieliśmy kilka niespodzianek. Jedna z nich zdarzyła się w szlagierze rundy, rozegranym nietypowo w sobotni wieczór, w którym Grenoble przerwało serię porażek i pokonało inną potęgę, wyżej notowaną w tym sezonie, Brive. Było jednak tylko 20:18, do przerwy gospodarze przegrywali 12 punktami, a zacięta walka toczyła się do samego końca. Pozycja Brive w czołowej szóstce osłabła, natomiast wygrana wlała nadzieje na awans do play-off w serca kibiców Grenoble.
- Niespodzianki mieliśmy także w trzech innych spotkaniach. Chyba największą w meczu Dax z Provence – broniący się przed spadkiem gospodarze pokonali wicelidera ligi 33:21. Pierwsza połowa szła po myśli gości, aż do ostatnich jej chwil – Provence prowadziło 14:6, ale straciło przyłożenie i zawodnika z czerwoną kartką. Po przerwie grało nawet przez 10 minut w trzynastkę, a gospodarze przewagę wykorzystywali. Ponadto Agen zbliżyło się do czołowej szóstki po wygranej 34:23 nad Valence Romans (i to była przekonująca wygrana – na kilka minut przed końcem Agen miało 23 punkty przewagi; dwa przyłożenia zdobył bardzo skuteczny młody portugalski skrzydłowy Lucas Martins), wygraną zaliczyła także czerwona latarnia ligowej tabeli – Carcassonne ograło Nevers 42:31 (ostatniego miejsca nie opuściło, ale zmniejszyło stratę do przedostatniej ekipy do tylko dwóch punktów – i może żałować utraty pod koniec meczu bonusu ofensywnego).
- Poza tym nadspodziewanie ciekawie było w meczu Biarritz z liderującym w lidze Vannes (33:40 – lider zaliczył podwójne osłabienie przez 10 minut w końcówce, gospodarze mogą żałować niewykorzystania w pełni tej szansy, m.in. poprzez stratę przyłożenia w tym okresie, a także czterech chybionych w tym meczu kopów z podstawki), Aurillac wygrało 18:3 z Soyaux Angoulême (zwycięzcy także zbliżyli się do czołowej szóstki), Colomiers ograło 18:0 Béziers (długo było 3:0, a jedyne dwa przyłożenia padły w ostatnich 20 minutach), a Oyonnax rozgromiło aż 73:7 Mont-de-Marsan (goście honorowe przyłożenie zdobyli w ostatniej akcji meczu, natomiast wcześniej stracili aż 11 piątek – grali jednak młodą drużyną). W tabeli na czele niezmiennie Vannes z 9 punktami przewagi nad Colomiers i 12 nad Provence. W czołowej szóstce są też Valence Romans, Oyonnax i Brive, ale temu ostatniemu coraz bardziej zagrażają Agen i Aurillac.
United Rugby Championship
- W United Rugby Championship rozegrano jedno z zaległych spotkań ósmej, grudniowej kolejki – w południowoafrykańskich derbach Lions grali z Sharks. I drugi raz w tym sezonie wygrali, tym razem 34:22, zaliczając także bonus ofensywny. Co prawda pierwsze przyłożenie zdobyli goście z Durbanu, ale kolejne trzy zaliczyli gospodarze i pewnie wygrali. Sharks, których tymczasowy trener JP Pietersen w ubiegłym tygodniu został potwierdzony na stałe, mieli kłopoty z dyscypliną, które z pewnością przyczyniły się do przegranej.
Japan Rugby League One
- Nie ma już niepokonanych drużyn w Japan Rugby League One – w dziewiątej kolejce spotkań pierwszą porażkę poniósł dotychczasowy lider, Saitama Wild Knights. W najciekawiej zapowiadającym się spotkaniu weekendu grał na wyjeździe z zajmującymi trzecie miejsce w lidze Kobe Steelers i uległ 24:40. Po 20 minutach prowadził co prawda 12:0, ale potem już nie miał wiele do powiedzenia, a gospodarze zaliczyli 6 przyłożeń. Obie ekipy mają po 8 wygranych, podobnie jak kolejna, Spears Funabashi Tokyo-Bay, która po wygranej 26:10 nad Sagamihara Dynaboars awansowała na pierwsze miejsce w tabeli. Czołowa trójka ma już spora przewagę nad czwartą w tabeli ekipą Tokyo Sungoliath, która pokonała 54:22 Yokohama Eagles. Pokonani spadli z powrotem na ostatnie miejsce w tabeli po tym, jak zespół Toyota Verblitz przełamał niemoc, odniósł drugą wygraną w sezonie i to nad obrońcami mistrzowskiego tytułu – zwyciężył Brave Lupus Tokyo aż 52:21. Poza tym Black Rams Tokyo wygrali z Urayasu D-Rocks 41:19, a Mie Heat wygrał 26:21 z Shizuoka BlueRevs.
Super Rugby Americas
- Na start Super Rugby Americas w trzech meczach trzy argentyńskie zwycięstwa. Zaczęli Tarucas od wygranej 41:13 nad chilijskim Selknamem (do przerwy było tylko 8:3, ale w drugiej połowie gospodarze zaliczyli pięć przyłożeń), Pampas na wyjeździe zwyciężyli paragwajskie Yacaré 30:17 (tu zdecydowała pierwsza połowa wygrana 22:7), a Capibaras zaliczyli imponujący debiut wygrywając z broniącym mistrzowskiego tytułu urugwajskim Peñarolem 34:7 (mistrzowie, grający jednak mocno zmienionym składem w porównaniu do poprzedniego sezonu, jedyne swoje punkty zdobyli dopiero pod koniec spotkania). Do rozegrania w nocy z poniedziałku na wtorek naszego czasu pozostało spotkanie Dogos z Cobras.
Prem
- Jak donosi Axel Lowe na łamach The Times, w nadchodzącym tygodniu władze RFU powinny zatwierdzić radykalne zmiany w angielskiej Prem – porzucony ma zostać całkowicie pozór sportowej rywalizacji prowadzącej do spadków i awansów („pozór”, bo przecież już od kilku lat nie ma faktycznej szansy na awans z Championship z powodu niewystarczającej zdaniem RFU infrastruktury czołowych klubów). Liga ma zmienić się w rozgrywki franczyzowe, a dołączenie do niej ma być możliwe tylko po złożeniu oferty i wykupieniu udziałów (na co trzeba będzie wyłożyć około 13,5 milionów funtów). Start „nowej” ligi miałby nastąpić w 2029, po rozszerzeniu o dwa nowe zespoły. Lidze ma zależeć na zespołach ulokowanych w nowych częściach kraju, jest mowa o rozszerzeniu nawet do 20 drużyn do 2040 r., trudno jednak w tym momencie uznać to za realne.
Champ
- W osiemnastej kolejce Champ status niepokonanych podtrzymali Ealing Trailfinders, którzy 50:12 zwyciężyli Ampthill. Zachowali 20 punktów przewagi nad Worcester Warriors, którzy ograli 50:33 Caldy, a trzecie miejsce zajmują Bedford Blues po wygranej 54:26 nad London Scottish. Dalej też bez większych niespodzianek: Chinnor przegrało 19:36 z Doncaster Knights, Richmond pokonało 38:22 Cambridge (przegrani wciąż bez zwycięstwa w tym sezonie), Cornish Pirates wygrali 17:12 z Nottingham, a Coventry pokonało 31:19 Hartpury University.
Prem Rugby Cup
- Po dziewiątej, przedostatniej kolejce fazy grupowej Prem Rugby Cup dwie ekipy są już pewne awansu do półfinałów. W grupie A Exeter Chiefs, którzy pokonali 31:19 Bath. Na drugie miejsce wrócił Gloucester po zwycięstwie 43:17 nad Sale Sharks, a losy drugiego miejsca w półfinale rozstrzygnie bezpośrednie starcie Bath z Gloucesterem. W grupie B pewne pierwsze miejsce mają Leicester Tigers, którzy skończyli już rywalizację wygrywając 33:27 z Harlequins. O drugie miejsce powalczą Northampton Saints (w ten weekend 49:21 z Newcastle Red Bulls) z pauzującymi Saracens – Saints mają w tabeli 5 punktów przewagi.
Premiership
- W szkockiej Premiership niemal zakończył się sezon zasadniczy. „Niemal”, bo do rozegrania pozostało jeszcze jedno zaległe spotkanie, które może zdecydować o awansie do czołowej czwórki: jeśli GHA pokona Glasgow Hawks, awansuje na czwarte miejsce kosztem zajmujących je obecnie Watsonians (którzy mogli w ten weekend potwierdzić swój awans, ale przegrali z Glasgow Hawks; szansy nie wykorzystało też znajdujące się tuż za ich plecami Kelso, które uległo Selkirkowi). Dwa pierwsze miejsca w ligowej tabeli zajęli dwaj ostatni mistrzowie ligi. Na szczycie uplasowali się absolutnie dominujący obrońcy tytułu z Ayr – wygrali wszystkie swoje mecze i na koniec sezonu wypracowali aż 33-punktową przewagę nad drugimi Currie Chieftains. Trzecie miejsce dla Heriot’s.
Inter-Club Rugby League Cup
- Trzynasty raz w swojej historii mistrzem Sri Lanki została drużyna CR&FC. W emocjonującym finale pokonała najbardziej utytułowany zespół Kandy 23:21 w obecności 5 tysięcy widzów. Przegrani już po kwadransie zostali na boisku w czternastkę i choć w ciągu kolejnego kwadransa zdobyli dwa przyłożenia i wyszli na prowadzenie, ostatecznie ulegli. CR&FC było najlepsze już w sezonie zasadniczym, gdy także pokonali Kaldy. Spory wkład w mistrzowski tytuł mieli dwaj fidżyjscy trzecioliniowcy, Enesi Waqanisau i Saufa Billivanua, którzy wzmocnili zespół pod koniec ubiegłego roku.
Major League Rugby
- Niedługo zaczyna się nowy sezon Major League Rugby – w najskromniejszej jak dotąd obsadzie, z tylko sześcioma drużynami. Póki co władze ligi ogłosiły, że finał rozgrywek odbędzie się w Chicago. Seattle Seawolves (dla których gra Dan Kriel) podpisały porozumienie z południowoafrykańskimi Stormers i wybierają się do Kapsztadu na treningi w ramach przedsezonowych przygotowań.
Grzegorz Bednarczyk
Więcej informacji o rugby w kraju i na świecie przeczytasz na moim blogu „W szponach rugby” [kliknij]