08/12/2025

Champions Cup
W Europie rozegrano pierwszą kolejkę fazy grupowej rozgrywek pucharowych – jak zwykle w ostatnich latach prowadzonych w kuriozalnej formie (w 6-zespołowych grupach każda ekipa rozgrywa tylko po 4 spotkania, w Champions Cup awans dalej ma zapewnione 20 z 24 drużyn). Format ten powoduje, że uczestnicy coraz częściej „odpuszczają” wyjazdowe spotkania – choć akurat pierwsze z poniżej opisanych stanowi zaprzeczenie tej reguły i było widowiskiem godnym nawet finału.

- Bulls – Union Bordeaux-Bègles 33:46. Pojedynek w Pretorii miał być jednym z głównych punktów tego weekendu i z pewnością kibice nie mogli narzekać – poziom był znakomity, padło aż dwanaście przyłożeń. Większość zapisali na swoje konto broniący tytułu z ubiegłego sezonu goście z Francji, dla których znowu znakomicie zagrała formacja ataku – duet Maxime Lucu i Mathieu Jalibert (znakomity występ łącznika ataku – 12 punktów, przyłożenie, 2 asysty, kilka innych kluczowych podań i przełamań linii obrony) dyrygował grą i rozgrywał rywali tworząc sytuacje dla znakomitych skrzydłowych, którzy zaliczyli w tym meczu aż cztery przyłożenia. W pierwszej półgodzinie cios padał za cios, a na każde przyłożenie gości gospodarze odpowiadali swoim. Pod koniec pierwszej połowy wreszcie przejęli inicjatywę i po dwóch przyłożeniach wyszli na prowadzenie 33:22. Jednak drugą odsłonę zaczęli od 20 minut w osłabieniu po żółtych kartkach i w tym czasie Bordeaux wróciło na prowadzenie, a w ostatnim kwadransie dwoma kolejnymi przyłożeniami przesądziło o wygranej (w tej części meczu zaimponował także zmiennik, Salesi Rayasi). Bulls, jak zwykle imponujący w młynie, w drugiej połowie nie zdobyli ani jednego punktu, za to podarowali Francuzom sporo karnych.
- Bath – Munster 40:14. Kibice ostrzyli sobie zęby na starcie lidera Prem z trzecią drużyną URC – dwóch drużyn, które w tym sezonie poniosły dotąd po zaledwie jednej porażce. Jednak prawdziwych emocji było niewiele, bo gospodarze zdominowali rywali od pierwszych minut spotkania, toczonych w ulewnym deszczu – już w piątej minucie zapisali na swoje konto karne przyłożenie, przy okazji którego żółtą kartkę zarobił Tadhg Beirne, a grając w przewadze zapisali na swoje konto kolejne dwa przyłożenia i po zaledwie 20 minutach wygrywali już 28:0. Dopiero wtedy gospodarze zaczęli odpowiadać – a przyłożenie Craiga Casey’a pod koniec pierwszej połowy zmniejszające ich stratę do 21 oczek pozwoliło im zachować resztki nadziei. Od początku drugiej połowy mocno zaatakowali i kto wie, jakby wyglądał ten mecz, jakby zapunktowali, ale efektem akcji był przegrany aut na 5 m. Kolejną świetną okazję zmarnowali po 20 minutach gry w tej części spotkania. I choć Bath w drugiej połowie nie zachwycało, nie stwarzało sobie szans, pod sam koniec meczu zdobyło przyłożenie dobijające przeciwników.
- Stade Toulousain – Sharks 59:19. Kolejne starcie wielkich firm i kolejna wygrana dominujących od początku gospodarzy. To, że pojedynek był jednostronny, nie było dziwne, skoro Sharks przyjechali do Tuluzy w rezerwowym składzie. Chociaż Francuzi musieli wycofać ze swojej piętnastki z powodu choroby Romaina Ntamacka, to ich nie powstrzymało – już na samym początku pierwsze przyłożenie dla nich zdobył reprezentant Włoch Ange Capuozzo po świetnym kopie Thomasa Ramosa, a po 25 minutach było 28:0. Co prawda wtedy gospodarze się zatrzymali, a Sharks dwoma przyłożeniami zmniejszyli stratę, ale w ostatnich 20 minutach Tuluza zafundowała rywalom morderczy finisz, zdobywając kolejne cztery przyłożenia. Capuozzo skompletował hat-tricka, Ramos wykorzystał wszystkie 8 podwyższeń, a w drugiej połowie znowu zobaczyliśmy na boisku Antoine’a Duponta. Kiepskie to było pożegnanie z fotelem trenera Sharks Johna Plumtree.

Poza tym:
-Aviron Bayonnais – Stormers 17:26 (dramatyczne spotkanie w Bajonnie rozpoczęło się przyłożeniem dla gości z RPA, potem powiększali prowadzenie dzięki karnym Clintona Swarta i do przerwy wygrywali 16:5; sytuacja zmieniła się, gdy na pół godziny przed końcem 20-minutową czerwoną kartkę za podeptanie rywala zobaczył jeden z przyjezdnych – co prawda pierwsze przyłożenie gospodarzy nie zostało uznane, ale zdobyli dwa kolejne i wyszli na prowadzenie, a gdy 20 minut się kończyło, kolejny z gości zobaczył żółtą kartkę; zamiast jednak grać do końca z przewagą, Baskowie sami zarobili dwie żółte kartki i stracili 10 punktów – przyłożenie odebrało im wygraną, a karny na sam koniec zabrał im nawet bonus defensywny);
-Sale Sharks – Glasgow Warriors 21:26 (co prawda po 20 minutach było 0:14, ale Szkoci podnieśli się – także po fatalnym ostatnim występie w lidze – i wywalczyli wygraną z bonusem ofensywnym);
-Saracens – ASM Clermont 47:10 (żadnych wątpliwości nie pozostawili londyńczycy, którzy już do przerwy wygrywali 26:0; i choć zaraz po przerwie grający w osłabionym składzie Francuzi wreszcie zapunktowali, moment później skarcił ich po znakomitej indywidualnej akcji młody Noah Caluori, który wcześniej, w pierwszej połowie, dwukrotnie był o włos od punktów);
-Leinster – Harlequins 45:26 (pewna wygrana gospodarzy nad londyńską ekipą, która przyjechała do Dublina bez swoich gwiazd, choć kropkę nad i postawili dopiero trzema przyłożeniami w ostatnich minutach; zwracał uwagę debiut w barwach gospodarzy Rieko Ioane, który wszedł na boisko na ostatnie 20 minut, żałują oni natomiast na pewno kontuzji aż trzech ważnych graczy – RG Snymana, Garry’ego Ringrose’a i Jordana Larmoura);
-Stade Rochelais – Leicester Tigers 39:20 (po trzech ligowych porażkach z rzędu La Rochelle wreszcie się odbiło; choć w pierwszej połowie wygrywali w przyłożeniach 3:1, schodząc do szatni prowadzili tylko czterema oczkami; kolejne trzy przyłożenia po przerwie dały im jednak wysoką wygraną);
-Scarlets – Bristol Bears 16:17 (Walijczycy już po kwadransie przegrywali 12 punktami; co prawda zdołali zniwelować tę różnicę i wyjść na prowadzenie, ale wygraną odebrało im przyłożenie krajana, Louisa Reesa-Zammita; walijscy kibice żałują przyłożeń unieważnionych po TMO, a także tylko żółtej kartki, jaką obejrzał po półgodzinie gry Bill Mata);
-Section Paloise – Northampton Saints 27:35 (znakomicie radzący sobie w tym sezonie Top 14 gospodarze dobrze zaczęli spotkanie – swoje pierwsze w Champions Cup od ponad 20 lat; jednak ostatnie minuty przed przerwą i pierwsze minuty po przerwie to był okres, w którym goście zdobyli cztery przyłożenia; tuż przed końcem na tablicy wyników był remis 27:27, ale Saints dorzucili piąte przyłożenie oraz karnego Fina Smitha i wygrali na bardzo trudnym terenie – pomimo 20 minut osłabienia po czerwonej kartce w drugiej połowie meczu);
-Gloucester – Castres Olympique 34:14 (przez godzinę wyrównany mecz, w którym drużyny wymieniały cios za cios i po tym czasie remisowały 14:14; w ostatnich 20 minutach najpierw dwa karne Rossa Byrne’a, potem dwa przyłożenia Charliego Atkinsona przy grze z przewagą jednego gracza przeważyły szalę na rzecz gospodarzy i dały im punkt bonusowy);
-Edinburgh – RC Toulonnais 33:20 (mecz zaczął się od drop goala Melvyna Jamineta dla Tulonu, ale po wymianie przyłożeń i półgodzinie gry to Szkoci wyszli na prowadzenie i nie oddali go do końca; przypieczętowali wygraną ostatnią piątką w końcówce spotkania, która dała im punkt bonusowy).
-Swoją drogą, kolejny przyczynek do niewielkiej przydatności ofensywnych punktów bonusowych za cztery przyłożenia – rozegrano w ten weekend 12 meczów w Champions Cup i przyznano 12 bonusów ofensywnych (10 dla zwycięzców i 2 dla przegranych). W Challenge Cup bonusy dla zwyciężających w 7 spośród 9 spotkań.

Challenge Cup
Równolegle rozegrano też pierwszą rundę spotkań w Challenge Cup, czyli rozgrywkach przeznaczonych dla ekip, które nie załapały się poziom wyżej.
-Ulster – Racing 92 61:7. Pierwsze spotkanie sezonu rozegrano w Belfaście, gdzie rozpędzony ostatnio Ulster podjął paryską wielką markę, Racing 92. To paryżanie otworzyli punktowanie w tym meczu, po kilku minutach gry zdobywając po przechwycie przyłożenie. Okazało się jednak, że to były ich jedyne punkty w spotkaniu (tuż przed przerwą drugą piątkę odebrało im TMO), tymczasem gospodarze nie zasypiali i wykorzystali bezlitośnie fakt, że paryżanie przyjechali rezerwowym składem (cóż, mają kłopoty w Top 14, a Challenge Cup w takiej sytuacji zwykle jest przez francuskie drużyny odkładany na drugi plan). Co prawda w pierwszej połowie Irlandczycy odpowiedzieli tylko dwoma piątkami i na prowadzenie wyszli krótko przed przerwą, ale po niej prawdziwie rozjechali rywali – zapunktowali już w pierwszej akcji drugiej połowy, a potem dorzucili jeszcze sześć przyłożeń, z czego cztery w ostatnim kwadransie.

Poza tym:
-Lions – Benetton Treviso 18:26 (nie tylko Bordeaux wygrało na wyjeździe w RPA – choć na 25 minut przed końcem gospodarze wygrywali 18:8, Włosi zaliczyli świetny finisz z dwoma przyłożeniami Leandro Marina zdobytymi w okresie gry w przewadze oraz karnym i drop goalem Tomasa Albornoza);
-Stade Français – Cardiff 38:17 (mimo rotacji i debiutantów w składzie ekipa ze stolicy Walii prowadziła do przerwy 10:5; pięć kolejnych przyłożeń po przerwie zdobyli jednak paryżanie);
-Black Lion – Montpellier Hérault 13:24 (pierwsza połowa nieoczekiwanie wygrana przez Gruzinów 13:0 dzięki przyłożeniu niezawodnego Akaki Tabucadzego oraz kopom Luki Cikeridzego; druga połowa za to zupełnie odwrotna – przegrana przez gospodarzy 0:24 i to z czterema straconymi przyłożeniami);
-Zebre Parma – US Montauban 41:17 (beniaminek Top 14 tylko przez moment nawiązał walkę z włoską ekipą, zdobywając krótko po przerwie dwa przyłożenia – to było jednak za mało);
-Lyon OU – Newcastle Red Bulls 14:23 (zacięty pojedynek rozstrzygnięty w ostatnich minutach; pierwsze zwycięstwo w sezonie ekipy z Newcastle);
-USA Perpignan – Dragons 41:17 (nie tylko Red Bulls, ale także i Perpignan zaliczyło w ten weekend pierwszą wygraną w sezonie; zwyciężyli zdobywając sześć przyłożeń i mimo 20-minutowej czerwonej kartki na początku spotkania);
-Ospreys – Connacht 24:21 (po niewiele ponad 20 minutach Irlandczycy prowadzili 21:0, w kolejnych minutach zmarnowali kilka innych okazji, i mało kto spodziewał się ich porażki; tymczasem Ospreys zapunktowali w ostatniej akcji pierwszej połowy, a zmobilizowani tym osiągnięciem po przerwie dorzucili kolejne trzy przyłożenia wyrywając nieprawdopodobne zwycięstwo; przy dwóch zwycięskich w końcówce pomogła im żółta kartka irlandzkiego filara, w wyniku której młyny były symulowane, a goście musieli odesłać z boiska jeszcze jednego gracza i zostali na 10 minut w trzynastkę);
-Exeter Chiefs – Cheetahs 42:12 (już do przerwy było 35:7; 17 punktów, w tym przyłożenie Henry’ego Slade’a).

Rugby Europe Super Cup
Nie udało się podtrzymać dobrej serii czeskim Bohemia Rugby Warriors w czwartej (przedostatniej) kolejce fazy grupowej Rugby Europe Super Cup – teraz jednak przyszedł czas na najtrudniejszych przeciwników i hiszpańscy Iberians nie dali naszym sąsiadom żadnych szans, wygrywając aż 52:3. Wysoko zwyciężyli też portugalscy Lusitanos – 35:7 na wyjeździe z Romanian Wolves. Hiszpanie i Portugalczycy, dotąd niepokonani, prowadzą zdecydowanie w tabeli. Trzecie miejsce zajmują Czesi, a na czwarte wskoczyli Brussels Devils, którzy wygrali w Amsterdamie z Deltą 38:17. Losy awansu do półfinałów rozstrzygną się za tydzień.

Pro D2
- W cieniu rozgrywek europejskich we Francji odbyła się trzynasta kolejka Pro D2. Chyba najciekawiej zapowiadał się pojedynek nieoczekiwanie znajdującego się w czołówce Colomiers z Grenoble, które ma wielkie ambicje, ale sezon w kratkę. Wygrali gospodarze, ale rozmiar wygranej zaskakuje – aż 43:7 (po 4 przyłożeniach w ostatnich 20 minutach). Święto także w Aurillac, które pokonało inną ligową potęgę (i na dodatek lokalnego rywala), Brive, 24:13. Liderem ligi pozostało Vannes, które tym razem wysoko wygrało na wyjeździe z beniaminkiem z Carcassonne – było 15:52, choć do przerwy zanosiło się na niespodziankę. Pierwsza połowa skończyła się wynikiem 15:10, ale w drugiej Bretończycy zdobyli sześć przyłożeń, z czego połowę z nich zaliczył Robin Taccola. Poza tym Béziers przegrało z Soyaux Angoulême 15:20, Biarritz uległo 25:37 wciąż pozostającemu na ligowym podium Valence Romans (17 punktów z kopów Lucasa Mereta, w tym niemal 60-metrowy karny), Mont-de-Marsan przegrało 12:36 z Oyonnax (czwarta z rzędu porażka gospodarzy), Nevers zwyciężyło Dax 32:26, a na koniec kolejki Agen przerwało serię porażek i odniosło cenną wygraną nad Provence po zaciętym pojedynku (było 27:23) – porażka Prowansalczyków oznaczała, że spadli oni z drugiego na czwarte miejsce w lidze. Obrazek z kolejki: https://x.com/i/status/1996877189107831245 (trochę przypadkowe, ale imponujące 50:22 w wykonaniu Rodrigo Marty).

Champ
- Grała także druga liga angielska, Champ. Tu w dziewiątej kolejce niepokonani dotąd Ealing Trailfinders kontynuowali swoją serię gromiąc Caldy 38:0 – ekipa spod Liverpoolu po czterech wygranych na starcie sezonu zaliczyła teraz piątą przegraną z rzędu. W bardzo ciekawym pojedynku Worcester Warriors, wicelider ligi, przerwał zwycięską serię Cornish Pirates, wygrywając z nimi 40:24. Na trzecim miejscu są Bedford Blues po minimalnej wygranej nad Cambridge (29:28 – przegrani byli bliscy pierwszego zwycięstwa w sezonie). Poza tym Chinnor przegrało z Nottingham 6:11, Hartpury University zremisowało z Doncaster Knights 33:33, Coventry ograło London Scottish 66:10, a Richmond uległ Ampthill 20:25.

Uganda Cup
Drużyna Black Pirates z Kampali zdobyła podwójną koronę w Ugandzie – po zdobyciu wiosną mistrzostwa kraju, w ten weekend z sukcesem zakończyła też rozgrywki pucharowe. W finale pokonała 19:8 inną stołeczną ekipę, Heathens. I mistrzostwo, i puchar Black Pirates zdobyli po raz trzeci w swojej historii.

Grzegorz Bednarczyk

Więcej informacji o rugby w kraju i na świecie przeczytasz na moim blogu „W szponach rugby” [kliknij]

Rugby TAG

Ostatnie wyniki

Energa Ogniwo Sopot
29 28
ORLEN Orkan Sochaczew
PGE Edach Budowlani Lublin
28 61
Life Style Catering RC Arka Gdynia
RzKS Juvenia Kraków
22 52
Awenta Pogoń Siedlce

Ekstraliga Rugby 2025/2026

1 🥇 Energa Ogniwo Sopot 7 29
2 🥇 Awenta Pogoń Siedlce 7 28
3 🥇 ORLEN Orkan Sochaczew 7 26
4 🥇 Life Style Catering RC Arka Gdynia 7 14
5 🥇 RzKS Juvenia Kraków 7 5
6 🥇 PGE Edach Budowlani Lublin 7 0
7 🏆 WizjaMed Grot Budowlani Łódź 5 30
8 🏆 RC Lechia Gdańsk 5 10
9 🏆 KS AZS AWF Warszawa 5 9
10 🏆 Budmex Rugby Białystok 5 8
# Polskie Rugby # Polski Związek Rugby

Ta strona używa plików cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Aby dowiedizeć się więcej jak zmienić ustawienia dotyczące cookies w Twojej przeglądarce internetowej przejdź pod adres.