27/10/2025

Top 14
W ósmej kolejce Top 14 pierwsze zwycięstwo wreszcie odniósł beniaminek.
- US Montauban – USA Perpignan 29:22. O tę wygraną było o tyle łatwiej, że Montauban grało na własnym boisku, a rywalem była inna drużyna, która dotąd jeszcze nie odniosła zwycięstwa. Już przed meczem można było przewidywać, że wynik tego spotkania będzie bardzo istotny w kontekście walki o utrzymanie we francuskiej elicie. Rugbyści dostarczyli kibicom sporo emocji, a i na boisku było widać napięcia – już w pierwszej połowie mieliśmy pomarańczową kartkę jednego z gospodarzy i dwie żółte gości. Katalończycy dzięki kopom Tommaso Allana prowadzili tuż przed przerwą 15:10, ale w ostatniej akcji pierwszej połowy na czoło wysunęli się gospodarze i przewagę zachowali do końca. Co prawda po przyłożeniu w 62. minucie drużyny dzielił tylko jeden punkt, ale w drugiej połowie kopy Jérôme’a Bosviela wystarczająco powiększyły dorobek ekipy Montauban, by poczuła smak pierwszej wygranej po powrocie do elity.
- Stade Toulousain – RC Toulonnais 59:24. Szlagier kolejki okazał się nieoczekiwanie jednostronnym widowiskiem – goście walczyli, ale tak naprawdę nie zagrozili zwycięstwu gospodarzy. Po półgodzinie gospodarze prowadzili 10:3, ale w ostatnich minutach pierwszej połowy ich prowadzenie wzrosło do 21 punktów dzięki dwóm przyłożeniom ze sporym udziałem Romaina Ntamacka (przy pierwszym zaczął akcję niczym w meczu z Nową Zelandią sprzed paru lat, a przy drugim sam zdobył punkty). Po przerwie Tuluza się nie zatrzymywała i zdobywała punkty nawet w osłabieniu, a hat-tricka dopełnił Argentyńczyk Juan Cruz Mallía. Tulończycy wreszcie zaczęli odpowiadać, dwukrotnie przebił się skrzydłem młody skrzydłowy Mathis Ferté, koledzy dorzucili też trzecie przyłożenie, ale oprócz tego zbierali żółte kartki. W efekcie Tuluza wygrała wysoko, a bonus ofensywny pozwolił jej na powrót na fotel lidera ligowej tabeli.
- Poza tym:
• Lyon OU – Stade Rochelais 19:36 (Lyon po dobrym starcie sezonu teraz radzi sobie kiepsko, natomiast roszelczycy cieszą się z pierwszej wygranej na wyjeździe; na początku Lyon dwukrotnie wychodził na prowadzenie po przyłożeniach Jiuty Wainiqolo, ale stracił przewagę po przyłożeniu swojego byłego gracza Davita Niniaszwiliego, a potem La Rochelle rozpędzało się coraz bardziej; w pierwszej połowie obie ekipy zdobyły w sumie 7 przyłożeń; po przerwie padło tylko jedno pieczętujące wygraną gości, którzy do końca walczyli o kolejne, które dałoby im bonus ofensywny);
• ASM Clermont – Castres Olympique 63:14 (pierwsza połowa jeszcze o niczym nie przesądziła, ale w ostatniej półgodzinie meczu Clermont zdobyło 7 przyłożeń kompletnie rozbijając gości – nie było efektowne, ale wyjątkowo skuteczne);
• Racing 92 – Section Paloise 15:10 (lider tabeli powstrzymany w Créteil, choć w przyłożeniach wygrał 2:0; 7 brakujących punktów z nieskutecznych kopów przed przerwą okazało się kluczowe, a Racing wygrał dzięki karnym Ugo Seunesa; były zresztą kontrowersje, bo w końcówce Pau zdobyło trzecie przyłożenie, które jednak po TMO nie zostało uznane – w efekcie zamiast wygranej za 5 punktów Pau zdobyło tylko bonus defensywny);
• Stade Français – Montpellier Hérault 35:12 (pewna wygrana paryżan, którzy co prawda na pierwsze punkty czekali niemal pół godziny, ale na 10 minut przed końcem wygrywali już 35:0);
• Union Bordeaux-Bègles – Aviron Bayonnais 41:12 (bardzo pewna wygrana gospodarzy, którzy po pierwszej połowie prowadzili 31:0 m.in. dzięki czterem przyłożeniom swoich znakomitych skrzydłowych; w drugiej połowie Baskowie się przebudzili, ale i Bordeaux zdobyło dwa przyłożenia, potwierdzając zwycięstwo z bonusem ofensywnym).
- Tuluza wróciła na prowadzenie w tabeli ligowej, a tyle samo punktów ma Stade Français. Punkt mniej ma dotychczasowy lider, Pau, a tuż za nim znalazło się Bordeaux. Wyraźne awanse odnotowały ponadto Racing 92, La Rochelle i Clermont. Na dole tabeli Montauban odskoczyło od Perpignan już na 7 punktów.
- Ósma kolejka Pro D2 zaczęła się do starcia dwóch ekip z czołówki, Valence Romans i Agen. Nadspodziewanie dobrze radzący sobie w tym sezonie gospodarze pewnie wygrali 56:17, dominując w drugiej połowie, i w efekcie zastąpili gości na trzecim miejscu w tabeli. Hat-tricka przyłożeń zaliczył młynarz Dorian Marco-Pena, a sędzia pokazał dwie pomarańczowe kartki (Valence Romans zdecydowanie lepiej wykorzystało swój okres gry w przewadze niż Agen). Szlagierem kolejki było jednak starcie kończące kolejkę, w którym lider zmierzył się z wiceliderem – tu Colomiers wreszcie poznało smak porażki i uległo po emocjonującym spotkaniu Vannes 17:22 (mimo wielkiej presji na rywali w ostatnich 10 minutach, w których miało przewagę jednego gracza). Ciekawie też było w meczu Brive z Soyaux Angoulême, w którym mający ogromne ambicje gospodarze przegrali z ekipą z dołu tabeli 16:25. Poza tym Biarritz pokonało Mont-de-Marsan 35:13, Grenoble wygrało z Carcassonne 57:12 (hat-tricka przyłożeń zaliczył portugalski skrzydłowy Raffaele Storti, czwarte dorzucił jego kolega z reprezentacji José Madeira), Nevers ograło Aurillac 62:28, Dax pokonało Béziers 40:5, a Oyonnax zwyciężyło Provence 30:25 (choć po 5 minutach goście mieli na koncie już dwa przyłożenia).

United Rugby Championship
Za nami piąta kolejka w United Rugby Championship – ostatnia przed ponad miesięczną przerwą.
- Munster – Connacht 17:15. Drugie w sezonie irlandzkie derby były niezwykle zaciętym pojedynkiem. Zawodzili w nim kopacze (na sześć podwyższeń trafione zostało jedno i te dwa punkty finalnie rozdzieliły przeciwników; kiepsko wyglądało także kopanie w grze), sporo natomiast iskrzyło pomiędzy drużynami i sędzia nie narzekał na nudę. Wynik otworzył po kwadransie przewagi Munster, ale szybko odpowiedzieli goście dwoma przyłożeniami Byrona Ralstona. Connacht cisnął dalej, ale podanie w ataku przechwycił rywal i Munster odzyskał prowadzenie. Jednak w ostatniej akcji pierwszej połowy na pole punktowe gospodarzy przebił się Paul Boyle (choć trzeba było długiego TMO, aby to stwierdzić) i było 15:12. Druga połowa zaczęła się fatalnie dla Connachtu, który stracił kontuzjowanego Ralstona. Goście długo skutecznie się bronili, często na linii punktowej, ale 10 minut przed końcem Munster wreszcie zdobył przyłożenie, które dało mu wygraną. Podwyższenie było niecelne, co oznaczało, że dystans jest do odrobienia jednym skutecznym kopem, ale Connacht takiej szansy już nie dostał.
- Poza tym:
• Glasgow Warriors – Bulls 21:12 (zacięte spotkanie, rozstrzygnięte przez Szkotów dwoma przyłożeniami w ostatnim kwadransie);
• Lions – Ulster 49:31 (Ulster wreszcie znalazł pogromcę, ale zwycięstwo nie przyszło ekipie z Johannesburga łatwo – walka była wyrównana, Ulster prowadził do przerwy, a po pięciu przyłożeniach gości, w tym trzech Roberta Baloucoune’a, jeszcze na dziesięć minut przed końcem ekipy dzieliły zaledwie trzy punkty; na koniec jednak Ulster popełniał błędy i w ostatnich 10 minutach gospodarze zdobyli trzy przyłożenia);
• Sharks – Scarlets 29:19 (do złych wieści z WRU – o czym niżej – doszła Walijczykom czwarta porażka w czwartym meczu sezonu; naszpikowani gwiazdami durbańczycy też dotąd nie znali smaku zwycięstwa, tym cenniejsza więc to dla nich wygrana – jej styl jednak nie był przekonujący; dwa pierwsze przyłożenia zdobyli dla Sharks bracia Vincent i Emmanuel Tshituka);
• Benetton Treviso – Stormers 16:31 (Włosi prowadzili do przerwy 16:8, ale w drugiej połowie dominowali na boisku goście; co prawda nie mieli w szeregach Sachy Feinberga-Mngomezulu, ale jego rolę znakomicie wypełnił Jurie Matthee, który zdobył 21 punktów);
• Dragons – Ospreys 19:19 (remis w drugich walijskich derbach sezonu; po 20 minutach było 0:12, ale potem Dragons odrabiali straty i na kilka minut przed końcem wyrównali; tuż przed końcem kopali karnego, ale chybili; przed meczem kibice obu klubów protestowali przeciwko decyzji WRU o obcięciu liczby walijskich drużyn w URC);
• Leinster – Zebre Parma 50:26 (Leinster znowu w młodym składzie, bez reprezentantów, przygotowujących się do meczu w Chicago z All Blacks; w efekcie aż sześciu debiutantów, w tym wchodzący z ławki Austriak Caspar Gabriel; po pierwszej połowie co prawda dublińczycy prowadzili tylko pięcioma punktami, ale w drugiej połowie dorzucili drugie cztery przyłożenia i pewnie wygrali);
• Cardiff – Edinburgh 20:19 (szalone pierwsze 20 minut: 5 przyłożeń, po których gospodarze przegrywali 12:19, a na dodatek na samym początku spotkania kontuzja walijskiego gwiazdora, Taulupe Faletau; na początku drugiej połowy Walijczycy zdobyli przyłożenie, a karnym pod jej koniec przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę).
- W tabeli ponownie w czołówce bez zmian – na prowadzeniu niepokonane dotąd drużyny Stormers i Munster. Zwraca uwagę spory awans Leinsteru, który pierwszy raz w tym sezonie znalazł się w górnej połówce zestawienia. Fatalna postawa drużyn walijskich – poza czwartym w tabeli Cardiff pozostałe trzy zajmują trzy ostatnie miejsca.

Prem
Już na start piątej kolejki Prem mieliśmy mecz na szczycie. A jakby było mało, to na dodatek był też poniekąd derbowy pojedynek ekip z Bath i Bristolu.
- Northampton Saints – Saracens 43:31. W Northampton mierzyły się dwie drużyny zajmujące przed weekendem dwa pierwsze miejsca w tabeli – gospodarze bronili pozycji lidera. I mecz znakomicie zaczęli – 25 minutach mieli na koncie trzy przyłożenia, prowadzili 17:0 i mało kto dawał szansę rywalom. Potem jednak role się kompletnie odwróciły – to Saracens zaczęli zdobywać przyłożenie za przyłożeniem (dwa z nich przy grze w przewadze) i po 50 minutach to oni prowadzili 26:17. Wydawało się, że pójdą za ciosem, ale nastąpił drugi zwrot o 180 stopni – Saints się przebudzili i to oni ponownie zyskali przewagę. Na dodatek udokumentowaną czterema przyłożeniami, z których pierwsze dwa padły w grze w liczebnej przewadze, a większość zdobył Tommy Freeman (a w połączeniu z przyłożeniem z początku meczu uzbierał ich w tym spotkaniu aż cztery).
- Poza tym:
• Exeter Chiefs – Gloucester 39:12 (piąta porażka w piątym meczu gości, a dla zwycięzców 22 punkty, w tym dwa przyłożenia Henry’ego Slade’a);
• Harlequins – Newcastle Red Bulls 52:14 (piąty raz przegrali też Red Bulls, przy czym blisko byli prawdziwego upokorzenia – na pięć minut przed końcem było 52:0; Quins odbudowali nieco nastroje po katastrofalnej porażce w Exeterze przed tygodniem; bohaterami meczu byli Marcus Smith i grający swój setny mecz dla gospodarzy Tyrone Greene, który zaliczył dwa przyłożenia);
• Bath – Bristol Bears 40:15 (derbowy pojedynek i to pomiędzy ekipami sąsiadującymi w czołówce tabeli zwiastował emocje – i emocje były, ale tylko do 65 minuty; wtedy jeszcze Bath prowadziło tylko 4 oczkami, ale trzy przyłożenia w końcówce rozstrzygnęły sprawę; ostatnia piątka padła, gdy Bristol walczył o czwarte przyłożenie i punkt bonusowy – ale piłkę przechwycił Henry Arundell i zdobył punkty wieńczące wygraną gospodarzy);
• Leicester Tigers – Sale Sharks 36:35 (pasjonujący pojedynek, w którym obie drużyny zdobyły po pięć przyłożeń; po dwóch piątkach Adama Radwana Tigers prowadzili 15:0, a potem obie strony zaczęły wymieniać się przyłożeniami; Sharks zmniejszyli stratę z 8 do 1 oczka dopiero na 10 minut przed końcem, ale wyrwać zwycięstwa gospodarzom nie byli już w stanie).
- Northampton Saints pozostali na fotelu lidera. Saracens spadli z drugiego miejsca, a pozostałe miejsca na podium zajmują Bath i Exeter Chifes. Sporą część dystansu do reszty stawki odrobili Harlequins, ale dwie ostatnie drużyny (Gloucester i Newcastle) tracą coraz więcej.
- W najciekawszym pojedynku czwartej kolejki Champ Doncaster Knights wygrali 34:31 z Worcester Warriors. Wciąż niepokonani są Ealing Trailfinders (bardzo cenne wyjazdowe zwycięstwo nad Coventry, 63:36) oraz Caldy (pokonało u siebie Cambridge 41:24). Poza tym Nottingham wygrało 29:27 z Richmond, Hartpury University zwyciężyło 25:19 Chinnor, Ampthill uległo Bedford Blues 12:66, a London Scottish przegrało 10:38 z Cornish Pirates, dla których to było pierwsze zwycięstwo w sezonie.

Rugby Europe Super Cup
W trzeciej kolejce Rugby Europe Super Cup sytuacja bez zmian: nadal wygrywają ekipy z Półwyspu Iberyjskiego, a przegrywają Rumuni. Iberians pokonali Wolves 62:7, a Lusitanos ograli holenderską Deltę 36:10. W ostatnim spotkaniu Bohemia Rugby Warriors pokonali 30:20 belgijskich Brussels Devils. To już drugie zwycięstwo Czechów w trzecim meczu – niezły start do sezonu i niezła podbudowa pod mecze w Rugby Europe Trophy (w ekipie Warriors jest duża grupa reprezentantów kraju). No i nieźle wygląda to także od strony organizacyjnej i frekwencji kibiców.

NPC
Po 8 latach przerwy Canterbury wygrało rozgrywki NPC w Nowej Zelandii. Pokonało 36:28 w finale inną ekipę z Wyspy Południowej, Otago (choć w fazie zasadniczym w pojedynku tych samych drużyn i na tej samej arenie bezapelacyjnie triumfowało Otago). Pierwsza połowa jeszcze była wyrównana, ale w ciągu 20 minut po przerwie Canterbury zaliczyło 3 przyłożenia. Rywale odpowiedzieli dopiero w końcówce, ale było już za późno. Dla zwycięzców to piętnasty tytuł w historii (tylko Auckland ma ich więcej).

ARUSA Top 10
Mistrzem ARUSA Top 10 w Chile (w rozgrywkach uczestniczą drużyny ze stolicy i jej okolic – związku ARUSA) została ekipa Old Macks z Viña del Mar, która w finale pokonała stołeczną drużynę COBS 26:21. Dla COBS to druga z rzędu porażka w finale (wcześniej seryjnie zdobywali tytuły), natomiast Old Macks wracają na najwyższy stopień podium po 11 latach przerwy.

URBA Top 12
Odbyły się półfinały rozgrywek URBA Top 12 – przeznaczonych dla najlepszych drużyn z rejonu Buenos Aires. Ubiegłoroczni zwycięzcy, Alumni, odpadli z rywalizacji już po fazie zasadniczej, którą skończyli na siódmym miejscu. Do finału awansowały ekipy Newman (która wygrała 41:24 nad ubiegłorocznym wicemistrzem, Belgrano) oraz San Isidro Club (13:9 pokonała najlepszą drużynę sezonu zasadniczego, Club Atletico San Isidro, po zaciętym meczu – swoją drogą, spotkania CASI i SIC, wywodzących się ze wspólnego korzenia, to argentyńskie klubowe klasyki).

Skipper Cup
Półfinały rozegrano także w rywalizacji drużyn prowincjonalnych na Fidżi – w Skipper Cup. Obaj ubiegłoroczni finaliści nie dotarli do tego etapu – mimo odpowiednio drugiego i trzeciego miejsca w fazie zasadniczej Suva i Nadroga odpadły w ćwierćfinałach. Ich pogromcy, Nadi i Malolo, spotkali się w półfinale, z którego górą wyszło Malolo (31:19) – ekipa z malutkiej wysepki awansowała do finału pierwszy raz w historii. Drugim finalistą została najlepsza drużyna fazy zasadniczej, Naitasiri, która wygrała z Tailevu 31:26.

Grzegorz Bednarczyk

Więcej informacji o rugby w kraju i na świecie przeczytasz na moim blogu „W szponach rugby” [kliknij]

Rugby TAG

Ostatnie wyniki

Energa Ogniwo Sopot
29 28
ORLEN Orkan Sochaczew
PGE Edach Budowlani Lublin
28 61
Life Style Catering RC Arka Gdynia
RzKS Juvenia Kraków
22 52
Awenta Pogoń Siedlce

Ekstraliga Rugby 2025/2026

1 🥇 Energa Ogniwo Sopot 7 29
2 🥇 Awenta Pogoń Siedlce 7 28
3 🥇 ORLEN Orkan Sochaczew 7 26
4 🥇 Life Style Catering RC Arka Gdynia 7 14
5 🥇 RzKS Juvenia Kraków 7 5
6 🥇 PGE Edach Budowlani Lublin 7 0
7 🏆 WizjaMed Grot Budowlani Łódź 5 30
8 🏆 RC Lechia Gdańsk 5 10
9 🏆 KS AZS AWF Warszawa 5 9
10 🏆 Budmex Rugby Białystok 5 8
# Polskie Rugby # Polski Związek Rugby

Ta strona używa plików cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Aby dowiedizeć się więcej jak zmienić ustawienia dotyczące cookies w Twojej przeglądarce internetowej przejdź pod adres.