30/09/2025

Top 14
Już czwartą rundę spotkań zobaczyli francuscy kibice w Top 14.
- Stade Français – Union Bordeaux-Bègles 28:7. Kolejną wpadkę zaliczyli ubiegłoroczni wicemistrzowie Francji – znowu na wyjeździe w Paryżu (poprzednio przegrali z Racingiem 92). Mecz fatalnie układał się dla nich od samego początku – paryżanie po półgodzinie prowadzili 18:0, a mogliby wyżej, gdyby nie kłopoty ze skutecznością z podstawki Louisa Carbonela (który trafił w tym okresie tylko 3 z 6 kopów). I choć na samym początku drugiej połowy rozgrywający swój setny mecz dla UBB Cameron Woki zdobył przyłożenie dla gości, na nim się skończyło (zresztą, w drugiej połowie sporo błędów po obu stronach). Jedynym skutkiem tego przyłożenia było odebranie gospodarzom bonusu ofensywnego, ale na wygraną goście nie mieli żadnych szans. Znakomicie radziła sobie z nimi obrona gospodarzy, a oni pomagali im kłopotami z dyscypliną.
- US Montauban – Montpellier Hérault 22:22. Pierwszy raz beniaminek z Montauban schodził z boiska bez przegranej na koncie – po meczu, przed którym atmosferę bardzo mocno podgrzała afera związana z działaniami FFR wobec kapitana drużyny gospodarzy Freda Quercy’ego. Quercy wspomniał przed meczem, że obecny trener reprezentacji Francji Fabien Galthié wyjątkowo źle traktował młodych zawodników w Montpellier, gdy tam pracował (określając go dość niecenzuralnie). W efekcie federacja zawiesiła licencję gracza, ale zawieszenie to cofnęła po interwencji prawników. Cóż z tego, skoro Quercy z tego powodu nie zagrał w spotkaniu, które okazało się milowym krokiem drużyny w Top 14. Bo na boisku, choć to Montpellier otworzyło wynik przyłożeniem, potem punkty zdobywali gospodarze, głównie dzięki kopom Jérôme’a Bosviela i w efekcie na kilka minut przed końcem prowadzili 19:10. Końcówka należała jednak dla gości: zredukowali stratę do czterech oczek, Bosviel odpowiedział kolejnym karnym, ale w ostatniej akcji Montpellier zainkasowało 7 punktów i doprowadziło do remisu.
- Aviron Bayonnais – RC Toulonnais 35:32. Na koniec kolejki w niedzielny wieczór bardzo ciekawe spotkanie rozegrano w Bajonnie. Zaczęło się wyśmienicie dla gospodarzy – po żółtej kartce Bena White’a zdobyli dwa szybkie przyłożenia i było 14:0. A po dwóch karnych Jorisa Segondsa pod koniec pierwszej połowy nawet 20:3. Jednak Tulon zaczął wreszcie zdobywać przyłożenia (w drugiej połowie zdobywali je zmiennicy – 43-letni Ma’a Nonu tuż po wejściu na boisko, a także Baptiste Serin, który znakomicie zastąpił White’a) – co prawda Segonds zwiększał dorobek gospodarzy z karnych, ale dystans między drużynami malał. Na kilka minut przed końcem po karnym przyłożeniu dla Tulonu na tablicy wyników pojawił się remis, a Baskowie zostali na boisku w czternastkę (Tulon stracił zaś kontuzjowanego przy tej okazji zdobywcę jego pierwszej piątki, Gaëla Dréana, który zaatakowany w powietrzu zaliczył fatalny upadek). Jednak mimo osłabienia bajończycy zdołali w pozostałym czasie skontrolować grę, a Segonds (w sumie 25 punktów z kopów) dał im zwycięstwo drop goalem.
- Poza tym:
• Racing 92 – ASM Clermont 43:31 (różnicę w wyniku zrobiły dwa przyłożenia paryżan po przechwytach, goście mieli problemy z dokładnością; w ostatnich minutach meczu Clermont jednak odebrało Racingowi ofensywny punkt bonusowy);
• Section Paloise – Lyon OU 40:15 (starcie ekip z trzeciego i pierwszego miejsca tabeli, zakończone pierwszą porażką w sezonie Lyonu; Pau wygrywa, choć musiał radzić sobie bez Théo Attissogbé, którego kontuzja sprzed tygodnia wykluczy na kilka miesięcy – na dodatek wygrywa pewnie i z bonusem, bo w przyłożeniach było 4:0);
• Stade Rochelais – USA Perpignan 31:8 (po kwadransie Katalończycy prowadzili 8:0, ale potem nie zdobyli już ani jednego punktu; roszelczycy wyszli na prowadzenie dopiero po przerwie, dominowali na boisku w drugiej połowie, a w ostatniej akcji zapewnili sobie punkt bonusowy);
• Stade Toulousain – Castres Olympique 59:12 (tu także dobry początek gości, którzy prowadzili najpierw 6:0, a po półogodzinie 12:7, ale potem koncert mistrzów Francji, dla których trzy przyłożenia w pierwszej zdobył Guillaume Cramont, a po przerwie jego koledzy dorzucili jeszcze sześć – dwa kluczowe zaraz po wyjściu z szatni w wykonaniu Théo Ntamacka).
- Na czoło tabeli wysunęła się pierwszy raz Tuluza, detronizując zajmujący to miejsce od początku sezonu Lyon. Wciąż w czołówce także Pau. Na dole tabeli pierwsze punkty Montauban pozwoliły mu opuścić ostatnie miejsce – na nim pozostający bez ani jednego punktu Perpignan.
- Swoją drogą, beniaminek z Montauban stracił trofeum za wygraną w Pro D2 w poprzednim sezonie – zostało skradzione podczas lokalnej wystawy rolniczej. Z kolei w Perpignan, po historii z kibicami rzucającymi piwem w zawodników, klub ogłosił dość drastyczne ograniczenia dla kibiców – ograniczając pojemność trybuny stojącej i zakazując wnoszenia na nią piwa.

Pro D2
- Colomiers, które po czwartej kolejce spotkań zostało odrobinę nieoczekiwanym liderem Pro D2, także po piątym weekendzie gier patrzy z góry na tabelę. W piątek pokonało na wyjeździe Soyaux Angoulême 37:15, a znowu błysnął Rodrigo Marta, który zdobył pierwsze przyłożenie w meczu (do przerwy było już 23:0, ale żółte kartki Colomiers po przerwie dały rywalom odrobinę nadziei na powrót). Najciekawiej w tej kolejce zapowiadało się starcie dwóch kandydatów do awansu do Top 14, Brive i Grenoble – po zaciętym meczu Brive wygrało 24:21, a ozdobą meczu było przyłożenie w końcówce Curwina Boscha. Na drugim miejscu w tabeli znajduje się Agen (21:10 z Béziers, dla którego wszystkie punkty zdobył Samuel Marques; za tydzień mecz na szczycie między Colomiers i Agen), a trzecie miejsce zajmuje Vannes, które ograło na wyjeździe 22:17 Aurillac. Na uwagę zasługuje także pierwsze w sezonie zwycięstwo beniaminka – Carcassonne na wyjeździe zwyciężył Mont-de-Marsan 34:19 (zdecydowało pierwsze pół godziny wygrane 18:0). Poza tym Nevers wygrało z Biarritz 38:24, Provence pokonało Dax 42:15 (w ostatniej akcji zapewniając sobie bonus ofensywny), a Oyonnax pogromiło Valence Romans 55:8.

United Rugby Championship
Pierwszą kolejkę spotkań rozegrano w United Rugby Championship.
- Stormers – Leinster 35:0. Broniący mistrzowskiego tytułu Leinster już na początku sezonu wybrał się w trudną podróż do Południowej Afryki. Ekipom z Europy nigdy nie jest tu łatwo, zwłaszcza, że rzadko wybierają się w daleką drogę w najsilniejszym składzie – i Leinster także zaprezentował głównie rezerwy. Mimo to rozmiar przegranej jest zaskoczeniem – wysoka porażka bez ani jednego zdobytego punktu musi boleć, zwłaszcza że i goście nie mogli wytoczyć kilku armat. Pierwsza połowa jeszcze nie zapowiadała takiej katastrofy – do przerwy było tylko 9:0. Jednak na początku drugiej odsłony meczu kapsztadczycy zaliczyli kolejnego karnego, a zaraz potem pierwsze przyłożenie i zrobiło się 19:0, a po godzinie gry gości dopadała klęska za klęską: dwie żółte kartki, po których zostali na boisku w trzynastkę, i trzy przyłożenia w ciągu niespełna dziesięciu minut, z czego dwa stracone po maulach autowych (oba zapisane na konto Evana Roosa). Cóż, skończyło się dla dublińczyków fatalnie, a gwiazdą spotkania obok Roosa był łącznik ataku Stormers, Jurie Matthee, który nie tylko zaliczył 20 punktów (w tym przyłożenie), ale także znakomicie kopał w grze.
- Poza tym:
• Glasgow Warriors – Sharks 35:19 (Sharks narzekali na brak licznych kontuzjowanych i reprezentantów kraju, ale kilka gwiazd w ich składzie było, m.in. pełniący funkcję kapitana młody Vincent Tshituka; wynik długo był na styku, i dopiero w ostatnich 10 minutach dwoma przyłożeniami Szkoci przeważyli szalę; problemem zwycięzców może być kontuzja Rory’ego Darge’a);
• Ulster – Dragons 42:21 (cztery przyłożenia Ulsteru już w pierwszej połowie, dwa kolejne po przerwie, ale to nie do końca był spacerek, a na początku spotkania Dragons dwukrotnie wychodzili na prowadzenie i dopiero po półgodzinie gry Irlandczycy przejęli kontrolę);
• Bulls – Ospreys 53:40 (zaskakująco słaby początek Bulls w meczu z ekipą z Walii – po 5 minutach 0:12, a po 35 – 12:26; można było mieć wrażenie, że gospodarze bardziej skupiali się na rozmowach z sędzią niż grze; w drugiej połowie jednak Bulls zaliczyli aż 6 przyłożeń i ostatecznie wypracowali bezpieczną przewagę; w sumie w meczu padło aż 15 przyłożeń, a hat-tricka zaliczył młynarz gospodarzy Johann Grobbelaar);
• Zebre Parma – Edinburgh 31:28 (cenna wygrana Włochów na początek sezonu po emocjonującym spotkaniu: najpierw było 14:0, potem czerwona kartka dla gospodarzy i zrobiło się 14:14, potem znowu 28:14 i 28:28, a mecz rozstrzygnął karny tuż przed końcowym gwizdkiem debiutującego w drużynie Martina Fariasa);
• Scarlets – Munster 21:34 (powrót do Munsteru JJ Hanrahana, już drugi raz w karierze; Munster szybko w pierwszej połowie wypracował 13-punktową przewagę i ani na moment jej nie utracił);
• Cardiff – Lions 33:20 (jedyne walijskie zwycięstwo w ten weekend; zadecydowało ostatnie 30 minut wygrane przez gospodarzy 19:0);
• Connacht – Benetton Treviso 26:15 (zwycięski debiut ligowy nowego trenera Connachtu, Stuarta Lancastera).
- Na tabelę po pierwszej kolejce w zasadzie zwykle nie ma co patrzeć, ale tym razem dwie rzeczy zwracają uwagę. Jedną jest symboliczne, ostatnie miejsce Leinsteru. Drugą dewaluacja ofensywnych bonusów za cztery zdobyte przyłożenia – aż 10 drużyn zgarnęło w tej kolejce dodatkowy punkt z tej okazji, w tym wszystkie wygrywające. Niewiele ten bonus różnicuje zespoły, niewiele emocji dostarcza…

Prem
Także w i Prem (ta nazwa z trudem przechodzi mi przez klawiaturę) ruszyły rozgrywki, przy czym ich uczestnicy ciut się wcześniej rozgrzali w meczach pucharowych.
- Newcastle Red Bulls – Saracens 17:39. Pierwszy występ pod nowym szyldem ekipy z północy przyciągnął na stadion miejscowych kibiców – wyprzedano wszystkie bilety (ponad 10 tysięcy). Jednak na starcie sezonu, który ma dać im przełamanie (mówi się o nowej erze), zaliczyli porażkę. Co prawda znakomicie zaczęli mecz – przyłożenie Alexa Hearle’a już po kilkudziesięciu sekundach gry i na dodatek czerwona kartka dla jednego z rywali w tej samej akcji – jednak Saracens przetrwali 20-minutowe osłabienie, pod jego koniec odpowiedzieli przyłożeniem, pod koniec pierwszej połowy wyszli na prowadzenie, a w drugiej części spotkania trzema przyłożeniami rozstrzygnęli mecz na swoją korzyść. Warto zwrócić uwagę na powrót Owena Farrella do Saracens, udokumentowany 12 punktami z kopów.
- Harlequins – Bath 31:47. Znakomity początek londyńczyków, którzy mimo nieoczekiwanej straty trenera na krótko przed startem sezonu, już po 10 minutach i dwóch przyłożeniach Willa Evansa prowadzili 12:0, a po półgodzinie, gdy Evans skompletował hat-tricka – 17:7. Potem jednak stanęli w miejscu, a obrońcy tytułu zaczęli punktować raz za razem, szczególnie w drugiej połowie, na której początku wyszli na prowadzenie (spora w tym zasługa zmienników). Dwa przyłożenia zdobyte przez londyńczyków w ostatnich minutach niewiele już zmieniły (dały im tylko bonus ofensywny). Warto zwrócić uwagę na występ w szeregach Bath Henry’ego Arundella, który podobnie jak Farrell wrócił z Racingu 92 do Anglii, a w tym meczu odznaczył się dwoma przyłożeniami.
- Poza tym:
• Sale Sharks – Gloucester 27:10 (mecz otwarcia sezonu, rozegrany nietypowo, bo już w czwartek; do przerwy było 10:5 dla gości, ale w drugiej połowie prowadzeni przez świetnego George’a Forda gospodarze przeważyli);
• Northampton Saints – Exeter Chiefs 33:33 (pierwsze przyłożenie w meczu zaraz na początku w wykonaniu Immanuela Feyi-Waboso dla Chiefs, ale kolejne pięć dla Saints i gospodarze do przerwy prowadzili 33:7; szokujące, ale w drugiej połowie dali sobie wydrzeć z rąk zwycięstwo);
• Bristol Bears – Leicester Tigers 42:24 (dobry początek gości, których trzy przyłożenia – w tym dwa imponującego Adama Radwana – dały im prowadzenie najpierw 12:3, a potem 17:10; potem jednak było gorzej, Bears wyszli na prowadzenie, a kropkę nad i postawił tuż przed końcem po indywidualnym rajdzie Louis Rees-Zammit; fatalną wieścią dla gospodarzy były jednak kontuje aż czterech ważnych graczy).
- Rzut okiem na tabelę póki co nic nie da, ale symbolicznie – Newcastle wciąż jest ostatnie (mają jednak nadzieję, że ten sezon będzie lepszy od poprzednich), a iluzoryczność bonusu ofensywnego jest widoczna tu jeszcze lepiej niż w URC – zdobyło go 8 z 10 drużyn.
- Swoją drogą, wraca dyskusja na temat zamknięcia się Prem – Alex Lowe na łamach The Times donosi, że nieoficjalnie już uzgodniono decyzję o braku spadków z ligi przez kolejne dwa sezony (podczas których liga ma być powiększona do docelowej liczby 12 drużyn). Głosowanie w RFU ma nastąpić w nadchodzących miesiącach, może nawet w październiku. Zresztą, brak spadków efektywnie obowiązuje już od dobrych kilku lat – wprowadzony dwa lata temu play-off o utrzymanie nigdy nie został rozegrany, bo wygrywających Championship Ealing Trailfinders do niego nie dopuszczono. Cóż, urzędnik Prem odpowiedzialny za rozwój ligi, Rob Calder, ponoć stwierdził, że awanse i spadki to „staromodny, wiktoriański” pomysł. Wizja Prem mocno rozjeżdża się z wizją Champ, zwłaszcza na okres po tych dwóch latach – kluby Champ chciałyby jasno określonych kryteriów awansu, natomiast Prem chciałoby zamknięcia ligi i dobierania drużyn według kryteriów niekoniecznie sportowych.

NPC
- W nowozelandzkiej lidze drużyn prowincjonalnych NPC w ten weekend rozegrano przedostatnią kolejkę fazy zasadniczej (w lidze jest 14 drużyn, ale tu nie ma nawet systemu każdy z każdym, drużyny rozgrywają na tym etapie tylko po 10 spotkań). Po tej rundzie pewny awans do ćwierćfinału mają już Canterbury (drugie potknięcie w sezonie – remis 19:19 z Northlandem, niecodzienny, bo przecież w tej lidze są dogrywki do złotego punktu, a Canterbury miało swoją szansę z niezbyt trudnego karnego), Otago (41:26 z North Harbour, które tym razem nie miało nic do powiedzenia i kontynuuje serię samych porażek; ten wynik oznacza też, że Rainfurly Shield spędzi lato na południu Nowej Zelandii, bowiem kolejna obrona tego trofeum przez Otago przypadnie dopiero w 2026), Taranaki (39:20 z Wellingtonem – ta porażka oznacza, że stołeczna ekipa, broniąca mistrzowskiego tytułu, pożegnała się z fazą play-off), Bay of Plenty (41:5 z Waikato), Hawke’s Bay (45:28 z Aucklandem, co pogrzebało ostatecznie nadzieje ekipy z największego nowozelandzkiego miasta na awans do ćwierćfinału) i Tasman (55:38 na wyjeździe z Southlandem; już w pierwszej połowie prowadził 34 punktami). Na siódmym i ósmym miejscu znajdują się Waikato i Northland, które za tydzień zagrają przeciwko sobie, a szansę na dogonienie którejś z tych drużyn wciąż mają Counties Manukau, które w ten weekend podtrzymały swoje szanse wygrywając 48:24 z Manawatū.

Torneo del Interior
W Argentynie odbył się finał Torneo del Interior, czyli rozgrywek dla drużyn spoza regionu stołecznego. W Mendozie miejscowa Marista pokonała 27:7 Jockey Club Cordóba. Dla Maristy to pierwszy taki triumf w historii tych rozgrywek.

All-Ireland League
W ten weekend ruszyły rozgrywki ligowe w dwóch ważnych rugbowo krajach. W Irlandii rozegrano nie tylko pierwsze mecze zawodowych franczyz w URC, ale także pierwszą kolejkę All-Ireland League. Obaj finaliści z ubiegłego sezonu przegrali z półfinalistami: broniący tytułu mistrzowskiego Clontarf uległ St.Mary’s College 21:32, a wicemistrz Cork Constitution został pokonany przez Lansdowne (22:27). W starciu beniaminków Nenagh Ormond przegrało z Old Belvedere 13:23.

División de Honor
W hiszpańskiej División de Honor na start rozgrywek mieliśmy arcyciekawe derby Valladolid – broniący mistrzowskiego tytułu El Salvador uległ 21:32 VRAC, które w ten sposób zrewanżowało się za porażkę z półfinału z poprzedniego sezonu. Od wyjazdowej wygranej zaczęli natomiast finaliści z poprzedniego sezonu, Complutense Cisneros, którzy na wyjeździe pokonali 37:19 Barcelonę. W innym ciekawym meczu Burgos pokonało Santboianę 23:20. Beniaminek, Liceo Frances, w pierwszej kolejce pauzował (liga ma nieparzystą liczbę uczestników – 11 – co jest efektem planowanego zejścia w kolejnym sezonie do tylko 10 drużyn). Co ciekawe, w pierwszej kolejce nikt nie zdobył punktów bonusowych.

Grzegorz Bednarczyk

Więcej informacji o rugby w kraju i na świecie przeczytasz na moim blogu „W szponach rugby” [kliknij]

Rugby TAG

Ostatnie wyniki

Energa Ogniwo Sopot
29 28
ORLEN Orkan Sochaczew
PGE Edach Budowlani Lublin
28 61
Life Style Catering RC Arka Gdynia
RzKS Juvenia Kraków
22 52
Awenta Pogoń Siedlce

Ekstraliga Rugby 2025/2026

1 🥇 Energa Ogniwo Sopot 7 29
2 🥇 Awenta Pogoń Siedlce 7 28
3 🥇 ORLEN Orkan Sochaczew 7 26
4 🥇 Life Style Catering RC Arka Gdynia 7 14
5 🥇 RzKS Juvenia Kraków 7 5
6 🥇 PGE Edach Budowlani Lublin 7 0
7 🏆 WizjaMed Grot Budowlani Łódź 5 30
8 🏆 RC Lechia Gdańsk 5 10
9 🏆 KS AZS AWF Warszawa 5 9
10 🏆 Budmex Rugby Białystok 5 8
# Polskie Rugby # Polski Związek Rugby

Ta strona używa plików cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Aby dowiedizeć się więcej jak zmienić ustawienia dotyczące cookies w Twojej przeglądarce internetowej przejdź pod adres.